Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania mięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania mięsne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2011

Jesienny gulasz z dziczyzny czyli próba reanimacji bloga;)

Nie będę się tłumaczyć ponieważ nie ma dobrego wytłumaczenia na osierocenie bloga przez bez mała 4 miesiące. Powiem tylko, że miewam się całkiem dobrze i postaram się blogować bardziej regularnie.
W Sztokholmie piękna jesień choć momentami robi się dość zimno. Ciekawostką tej jesieni jest to, że pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna w całej długiej  Szwecji nie ma ani śladu śniegu, nawet na dalekiej północy. Oczywiście znaleźli się eksperci, którzy twierdzą, że brak śniegu powoduje zwiększenie ilości wypadków drogowych - dokładnie tak samo jak inni eksperci co roku twierdza jak to ciężkie warunki drogowe spowodowane opadami śniegu mają ten sam efekt.

A teraz do rzeczy czyli do gotowania. Jesienna aura sprzyja wygrzebywaniu przepisów na rozgrzewające, rustykalne, jesienno przyprawione potrawy. Jednym z moich ulubionych przepisów jest właśnie gulasz z dziczyzny doprawiony pachnącym jałowcem z grzybami i borówkami.

Ingrediencje:

  • 500 g  mięsa z sarny, jelenia lub innej dziczyzny (można użyć oczywiście wołowiny)
  • 2 poszatkowane cebule
  • 15 rozgniecionych ziaren jałowca
  • 1,5 łyżeczki soli
  • szczypta pieprzu
  • 200 ml śmietanki
  • 200 ml  bulionu mięsnego
  • 1łyżka soji
  • 200 g grzybów (kurki itp)
  • 100 g borówek "rårörda lingon" *
  • łyżka skoncentrowanego soku z czarnych porzeczek - bez cukru
  • tymianek wg uznania

Sposób przygotowania:

  1. Pokroić mięso na około 1-centymetrowe kawałki i podsmażyć na patelni.
  2. Zeszklić w garnku cebulę, dodać jałowiec, i po chwili dołożyć mięso, dodać bulion, soję  i sok z porzeczek oraz doprawić solą, pieprzem i tymiankiem. Dusić (gotować) ok. 30 min w zależności od gatunku mięsa - do miękkości.
  3. Podsmażyć na patelni grzyby i dodać do gulaszu. 
  4. Podawać z ziemniakami i borówkami przybrane tymiankiem.
* Rårörda lingon co mogę od biedy przetłumaczyć jako świeże wymieszane borówki ;) to bardzo popularny w Szwecji dodatek do wielu potraw. Świeże borówki miesza się z cukrem i w ten sposób można powiedzieć, że są one w pewien sposób zakonserwowane. W przeciwieństwie do dżemów i innych przetworów owoców się nie gotuje . Można je oczywiście zastąpić borówkami używanymi w Polsce do mięs.

piątek, 15 kwietnia 2011

Pasta z salsiccia, pomidorami i chili

Do zrobienia tego sosu zainspirował mnie lunch w przemiłej restauracji na jednym ze stoków w Dolomitach, zjedzony w bardzo sympatycznym towarzystwie. Oczywiście najlepiej użyć do niego oryginalnej włoskiej kiełbasy o nazwie salsiccia (z mięsa wieprzowego doprawionego czosnkiem i pieprzem, oraz często fenkułem i rozmarynem), ale od biedy możemy użyć też innej kiełbasy dość grubo mielonej i odpowiednio doprawionej.
Składniki na 4 osoby:
  • 500 g makaronu (u nas ulubione girandole torsades)
  • 250 g salsiccia
  • 1 papryczka chili
  • garść suszonych pomidorów
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 szalotki
  • garść bazylii i rozmarynu, oraz pietruszka
  • 10-15 pomidorków koktajlowych
  • 150 ml śmietanki
  • trochę parmezanu
Kiełbasę obrać ze skórki, pokroić drobno i podsmażyć na patelni rozgniatając ją w trakcie. Dodać pokrojone drobno szalotki, czosnek,  chili,  pokrojone suszone pomidory i poddusić kilka minut. Dodać śmietankę i zioła i zagotować na małym ogniu. Ugotowany al dente makaron polać sosem, dodać pokrojone pomidorki, pietruszkę i posypać świeżo utartym parmezanem. Gotowe. I nie stressować się nadchodzącymi świętami :)

A dla tych, którzy, - w przeciwieństwie do mnie, myślą jednak o świętach - przypominam przepis na świąteczny żurek z wykorzystaniem własnego zakwasu.

piątek, 25 marca 2011

Zapiekanka ziemniaczana w wersji fusion ;)

Z wielu, głównie bardzo przyjemnych, powodów prześladował mnie ostatnio brak czasu. Mam jednak nadzieję niebawem to nadrobić:)
Zapiekanka jest efektem spotkania polsko-szwedzko-szwajcarskiego - ze Szwajcarii przyjechał do nas w miłym towarzystwie kawał gruyère,  a z Polski w równie sympatycznym znakomita wiejska kiełbasa. Goście nas opuścili, ale resztki zostały, postanowiłam więc zrobić zapiekankę ziemniaczaną,  aby je zutylizować. Do kiełbasy i sera dołączyły szwedzkie ziemniaki i jabłka oraz marokańska harrisa, niestety kupna. Przepis na własną harrisę możecie znaleźć u Karoliny.


Składniki na 4 porcje:
  • 8-10 ziemniaków
  • 2 cebule
  • 2 stosunkowo kwaśne jabłka
  • 200 g dobrej kiełbasy
  • sól & pieprz
  • majeranek
  • oliwa,  kilka łyżek
  • 100 g gruyère lub innego ostrego sera
  • kilka łyżeczek harrisy
  • 100 ml śmietanki
 Sposób przygotowania:

Ziemniaki obrać i pokroić na plasterki oraz podsmażyć około 10-15 minut na oliwie, aż będą podrumienione i dość miękkie - posolić i popieprzyć.
Pokrojoną cebulę i jabłka poddusić ok. 5 minut. Kiełbasę pokroić na plasterki i też podsmażyć.
Ułożyć w naczyniu do zapiekania, zalać śmietanką, posypać obficie majerankiem i utartym serem oraz dodać harrisę lub sambal oelek. Zapiekać ok. 20 minut.

*****************

A jak mnie nie było to byłam między innymi tam:)

środa, 16 lutego 2011

Risotto z chorizo i suszonymi pomidorami

Risotto to według mnie szalenie wygodny wynalazek - zrobienie kolacji idzie prawie tak samo szybko jak w przypadku makaronu, kompozycji jest co niemiara - a efekt zawsze przyjemny. Dziś wykorzystałam chorizo i suszone pomidory *.

Składniki na 4 porcje:
  • 50 g masła
  • 1 łyżka oliwy
  • 200 g chorizo, cienko pokrojonego
  • 1 cebula, poszatkowana
  • 2 ząbki czosnku drobno pokrojone
  • 1 czerwona papryczka chili, bez pestek, cienko pokrojona
  • 350 g ryżu Arborio lub innego odpowiedniego
  • ok. 1 litra bulionu warzywnego
  • 100 g suszonych pomidorów, cienko pokrojonych
  • garść pietruszki lub kolendry
  • ewentualnie sól & pieprz



Wykonanie:
  1. Masło i oliwę rozgrzać w rondlu lub na patelni z wysokimi kantami i podsmażyć chorizo, a następnie odłożyć je na później.
  2. Dodać cebulę i smażyć aż będzie szklista.Dodać czosnek i drobno pokrojone chili a po 2 minutach ryż. Podgrzewać mieszając, aż ryż dokładnie wchłonie tłuszcz i stanie się lekko przezroczysty. 
  3. Dolać łyżkę wazowa gorącego bulionu i mieszając podgrzewać aż cały płyn zostanie wchłoniety,  a następnie dodawać bulion w porcjach po 1/2 filiżanki, mieszając aż każda zostanie wchłonięta. Kontynuować proces aż zużyjemy cały bulion. Gotować, mieszając cały czas jakieś 20-25 minut dopóki ryż nie będzię miękki, ale dalej al dente. Konsystencja ma być kremowa, w razie potrzeby dodać więcej bulionu, aby risotto nie było suche.
  4. Dodać podgotowane wcześniej podsmażone chorizo i pokrojone suszone pomidory i podgrzać chwilę.
  5. Doprawić solą i pieprzem i zostawić risotto, pod przykrywką na wylączonym palniku na kilka minut.
  6. Podać posypane pietruszką lub kolendrą. Moja rodzina zawsze dopomina się o parmezan więc opcjonalnie podać świeżo utarty parmezan. 
* Inspiracją był przepis zamieszczony w książce "Risotto" wydawnictwa Octopus Publishing Group Ltd

wtorek, 25 stycznia 2011

O przewadze lumaconi nad cannelloni i lasange ;)

Zawsze mi się podobały takie duże muszle makaronowe, ale jakoś do tej pory ich nie przygotowywałam. Teraz wiem, że na pewno będę je robić częściej, tym bardziej, że uwielbiamy wszyscy zapiekane makarony. Poza tym dużo łatwiej nadziewa się muszle niż na przykład cannelloni i zdecydowanie łatwiej nakłada gotowe  porcje niż w przypadku lasagne. Czyli jednym słowem same zalety ;) Kupiłam muszle w trzech kolorach (lumaconi tricolori), jakoś najładniej do mnie przemawiały. Następnym razem zrobię je pewnie w wersji wegetariańskiej lub po prostu innej.

Zapiekane lumaconi na 4-6 osób:
  • 18 muszli
  • 400 g mięsa wołowego mielonego
  • 4 szalotki
  • 3 ząbki czosnku
  • 100 g bekonu
  • garść suszonych pomidorów
  • ostra czerwona papryczka
  • sól, pieprz, pietruszka, tymianek lub inne ulubione zioła
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • oliwa
  • 200 ml białego sosu serowego*
  • 200 ml sosu pomidorowego**
  • 50-70  parmesanu

 Sposób wykonania:
Mięso obsmażyc na oliwie, dodać sól i pieprz. Drobno pokrojony bekon usmażyć, dodać do niego pokrojone szalotki  i wyciśnięty czosnek. Wymieszać mięso z bekonem i cebulą, dodać pokrojone drobno suszone pomidory, pokrojoną papryczkę, koncentrat pomidorowy i przyprawy. Ponieważ lubię ostre rzeczy dodałam jeszcze trochę chili.
Muszle ugotować al dente w osolonej wodzie z odrobiną oliwy. Odcedzić i przelać zimną wodą, żeby się nie sklejały.
Do każdej muszli nałożyć odpowiednią ilość nadzienia. Formę żaroodporną posmarować oliwą, nałożyć sos pomidorowy, ułożyć na nim nadziane muszle. Każdą polać serowym beszamelem i posypać parmezanem i jakimś ziołem. Zapiekać 10 minut pod folią alumioniową i 10 minut odkryte w temperaturze ok. 200 stopni. Podać i delektować się.

* Serowy beszamel 600 ml, czyli ok. 4 porcji:
  • 600 ml mleka
  • 1 listek laurowy
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • ok. 60 g mąki
  • ok. 60 g masła
  • sól i pieprz
  • ok. 50 g utartego parmezanu, gruyere lub innego "wyraźnego" sera.
  1. Wlać mleko do garnka o grubym dnie dodać liść laurowy, ziarenka pieprzu i gałkę i gotować na średnim ogniudoprowadzając do wrzenia. Zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 10 min. Przecedzić do innego naczynia.
  2.  Roztopić masło, wsypać mąkę i podgrzewać na małym ogniu około minuty mieszając. Mąka nie może zbrązowieć.
  3. Zdjąć garnek z ognia i stopniowo, cały mieszając dolewać mleko. Następnie postawić garnek na małym ogniu i ostrożnie zagotować - po czym gotować ok. 2 minut - sos ma być gładki i gęsty. Doprawić solą i pieprzem.
  4. Dodać utarty ser i wymieszać ponownie.
** Szybki sos pomidorowy ok. 400 ml:
  • kartonik dobrych pomidorów pelati ok. 400 g
  • 1 ząbek czosnku, ewentualnie cebula bardzo drobno pokrojona
  • sól, pieprz, bazylia, pietruszka i oregano według uznania.
Zeszklić cebulę, dodać wyciśnięty czosnek i przyprawy. Dodać pokrojone pomidory i pogotować kilka minut.

środa, 19 stycznia 2011

Fricassé z cielęciny, pora i suszonych pomidorów

Po zrobieniu sznycli po szwajcarsku - których zdjęcia nie udało mi się zrobić, gdyż zostały natychmiast pochłonięte - został mi nieduży kawałek dobrej cielęciny. Ten nieduży kawałek miał stanowić bazę dla obiadu , który wystarczy dla 3 osób. Do pomocy wzięłam dorodnego pora, niezbędnego w mojej kuchni czosnku, garść suszonych pomidorów, oraz trochę świeżych ziół. I w 15 minut obiad był gotowy:. Nie bardzo wiedziałam jak to nazwać, ale ponieważ jakoś nie lubię słowa potrawka, więc wybrałam ładniej brzmiące francuskie słowo fricassé. Jeśli użyłam tej nazwy w sposób niewłaściwy, mam nadzieję, że ktoś życzliwy mnie poprawi ;)

3 porcje:
  • 300 g ładnej cielęciny
  • 1 duży por
  • 5-6 suszonych pomidorów
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka łyżek creme fraiche
  • 100 ml śmietanki 15%
  • sól & pieprz, bazylia, oregano, pietruszka wg. uznania
  • 2 łyżki oliwy
 Wykonanie:
Cielęcinę  pokroić na cienkie plastry, a następnie prawie posiekać na małe kawałki. Posolić i popieprzyć i bardzo szybko podsmażyć na rozgrzanej oliwie i odłożyć . Umytego pora pokroić i poddusić kilka minut, dodać pokrojone suszone pomidory oraz wyciśniety czosnek. Dodoć creme fraiche i śmietankę oraz odłożone uprzednio mięso. Wymieszać całość dokładnie i dusić chwilkę razem nie doprowadzając do zagotowania. Dodać drobno pokrojone zioła i ewentualnie doprawić według uznania. Gotowe! Podałam z  ziemniaczanymi gniochi, ale nie własnej roboty  - 15 minut to za mało na ich utoczenie ;)

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Zrazy wołowe zawijane...pyszne :)

Wołowe zrazy zawijane to jedno z moich ulubionych zimowych, polskich  dań. Bardzo długo nie robiłam ich sama i do debiutu doszło gdy grupa moich kolegów z pracy - pochodzących z różnych krajów - postanowiła zorganizować kolację prezentującą nasze kuchnie narodowe. Byłam jedną z osób na które wypadło zrobienie dania głównego. Postanowiłam zaprezentować właśnie zrazy z kaszą gryczaną i gdzieś w sieci znalazłam przepis, który mi przypadł do gustu. Niestety nie mogę podać źródła, ponieważ strona jest już nie do odnalezienia, a i przepis został z upływem lat zmodyfikowany i to mocno. Zresztą każdy ma swój najlepszy przepis i niech tak będzie;)

Zrazy wołowe zawijane:
  • 800 g rostbefu wołowego w cienkich plastrach
  • 150 g chudego wędzonego bekonu
  • 3-4 ogórki konserwowe lub odpowiednia ilość korniszonów
  • 2-3 średnie cebule
  • masło lub oliwa do smażenia
  • 4 łyżeczki musztardy Dijon
  • 3-4 łyżki pasztetu np. z dzika
  • przyprawy: sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie i inne
  • małe wykałaczki lub nitka
  • garść suszonych prawdziwków
  • kilka suszonych pomidorów (opcjonalnie)
  • 100 ml śmietany
Wykonanie:
Ja kupuję mięso już przygotowane (tzw. lövbiff - czyli cieniutkie plastry odpowiedniej wołowiny), ale jeśli przygotowujecie mięso sami, należy je pokroić na plastry o ok. 1 cm grubości i rozbić. 

Cebulę obrać  i pokroić w cienkie piórka,a ogórki w ćwiartki. Podobnie suszone pomidory. Płaty mięsa oprószyć solą i pieprzem i cienko posmarować musztardą i pasztetem (uwierzcie, że ten pasztet naprawdę znakomicie się sprawdza). Na każdym płacie ułożyć plasterek bekonu, piórka cebuli, kawałek ogórka i kawałek pomidora. 
Ciasno zwinąć i obwiązać nicią kuchenną lub spiąć wykałaczkami. Zrazy usmażyć na gorącym tłuszczu, rumieniąc je ze wszystkich stron. Podsmażone zrazy włożyć do rondla razem z pokrojoną w grube plastry cebulą i zalać bulionem grzybowym lub wołowym tak, aby płyn przykrył mięso. Dodać listek laurowy, ziarenka pieprzu i ziela angielskiego i dusić na małym ogniu, aż zrazy będą miękkie.  Ja dałam do sosu też wodę, w której gotowały się grzyby i same grzyby drobno pokrojone.  Wyjąć zrazy i usunąć  nici lub wykałaczki oraz wyjąc liście laurowe z sosu. Zmiksować sos i ewentualnie doprawić oraz dodać smietanę. Włożyć zrazy z powrotem i podgrzać. Podawać z kaszą gryczaną - u mnie obowiązkowa - lub z czym innym.

niedziela, 12 grudnia 2010

Tagliatelle z szynką, brokułem i groszkiem w sosie serowym

To zupełnie nieświąteczny post, ale w pewnym sensie  taka kolejna szybka kolacja pasuje w czasie gdy wszyscy są światecznie bardzo zabiegani. W tym czasie kuchnia zaczyna być miejscem gdzie coraz więcej czasoprzestrzeni zajmuja święteczne przygotowania, ale przecież jednocześnie trzeba nakarmić rodzinę. To nie znaczy, że tak wygląda własnie moja kuchnia - ja ograniczam wszystko do minimum i zdecydowanie odkładam wszystkie przygotowania na ostatnią chwilę - czego nikomu nie życzę i nie polecam:)
Jak to zwykle z makaronem bywa przygotowanie kolacji odbywa się szybko i prosto. Tym razem wykorzystałam trochę wędzonej szynki, kawałek brokuła i trochę mrożonego groszku, a do tego sos z resztkami kilku serów.

Składniki na 4 porcje:
  • 400 g tagliatelle
  • 150 g wędzonej szynki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 brokuł
  • 100 g mrożonego groszku
  • po 50 g sera pleśniowego, ementalera i parmezanu
  • 200 ml śmietanki 15%
  • sól & pieprz
  • pietruszka, szałwia lub inne ulubione świeże zioła
Przygotowanie:
Pokrojoną szynkę podsmażyc na oliwie, dodać wyciśnięty czosnek i drobno pokrojone łodygi brokuła - zmniejszyć temperaturę, przykryć patelnię i dusić do momentu kiedy brokuły będa miękie. Dodać smietankę i utarte sery i gotować do momentu gdy sery się rozpuszczą. Dodać podzielone różyczki brokułów, groszek, sól i pieprz. Zagotować i podawać do makaronu ugotowanego al dente. Posypać pietruszką i ulubionymi ziołami.
I juz nic więcej nie robić w kuchni tego dnia ;)

    niedziela, 28 listopada 2010

    Klasyka domowej kuchni szwedzkiej czyli pytt i panna (resztki z patelni)

    Złośliwi nazywają tę potrawę "przeglądem tygodnia" no i oczywiście coś w tym jest:) Jest to danie niezwykle proste, łatwe w wykonaniu i stanowi pole do niezliczonych wariacji. Można zrobić je z dodatkiem łososia, drobiu, resztek mięsa wołowego np. pieczeni lub wieprzowego, parówek czy kiełbasy. Jednym słowem ze wszystkiego co pozostało w lodówce w dziwnych ilościach. Jest też oczywiście wersja wegetariańska z dodatkiem warzyw lub quorn oraz tofu. Potrawa szczególnie aktualna w czasie gdy stajemy się coraz bardziej świadomi jak wiele jedzenia się marnuje i jak można temu zapobiec. Dziś zakończyła się w Szwecji akcja "czy potrafisz przeżyć tydzień bez robienia zakupów" więc uznałam, że właśnie pytt i panna będzie moim skromnym wkładem do tejże.
    Podstawą tego dania są pokrojone w kostkę ziemniaki (najchętniej odmiany nierozpadającej się) i wyżej wspomniane resztki. W miom wypadku było to trochę kiełbasy, resztka pieczeni wołowej i kawałek wędzonej szynki.


     Pytt i panna na 4 osoby:

    • 6 ziemnkaków, pokrojonych w drobną kostkę
    • 1 duża cebula, pokrojona
    • 200 g resztek pieczeni wołowej
    • 100 g szynki wędzonej
    • 150 g kiełbasy
    • sól & pieprz
    • trochę  sosu worcestershire
     Ziemniaki usmażyć na maśle lub oliwie aż będą gotowe i lekko zrumienione, dodać cebulą i smażyć do momentu aż będzie zeszklona. Podsmażyć pokrojone mięso i dodać do ziemniaków i cebuli. Smażyć jeszcze chwilę i doprawić do smaku. Klasycznie podaje się z sadzonym jajkiem i konserwowanymi burakami. Proste i naprawdę pyszne. Polecam.
    Powyższy przepis to klasyka i można, jak wspomniałam, zmieniać go w nieskończoność -dodając miedzy innymi inne przyprawy i inne rodzaje mięsa, wzbogacając go o warzywa, zmieniając dodatki - wymarzony do eksperymentów.

    środa, 24 listopada 2010

    Kurczak w bardzo różnym towarzystwie

    Dzisiaj moje kolejne propozycje wykorzystania kurczaka i różnych innych rzeczy czasem zalegających w lodówce w ilościach niewystarczających na samodzielną kolację. Jak to często na naszym blogu bywa są to też przepisy na potrawy nieskomplikowane i przede wszystkim bardzo szybkie w wykonaniu. 


     Kurczak z kabanosami, papryką i cebulkami konserwowanymi:
    • 300 g filetów z kurczaka
    • 200 g kabanosów, pokrojonych w plasterki
    • kilkanaście małych cebulek konserwowych
    • 1 czerwona papryka, pokrojona
    • kilka suszonych pomidorów, drobno pokrojonych
    • 1 ząbek czosnku wyciśnięty
    • sól & pieprz
    • majeranek wg uznania
    • zielona pietruszka
    • 250 ml śmietanki 15%
    • oliwa
    • 4 porcje ryżu


    Przygotowanie:

    Ugotować ryż zgodnie z przepisem na opakowaniu. Można też użyć kuskus, guinoa lub bulgur.
    Pokroić filety z kurczaka na niewielkie kawałki oraz kabanosy na plasterki. Podsmażyć kurczaka na oliwie i doprawić sola i pieprzem. Dodać pokrojone kabanosy i smażyć dalej kilka minut. Dodać wyciśnięty czosnek i majeranek.
    Dolać śmietankę i pokrojone suszone pomidory i gotować na wolnym ogniu około 5 minut. W ostatniej chwili dodać pokrojoną paprykę i cebulki. Jeśli uznamy, że sos jest zbyt rzadki można dodać odrobinę maizena.
    Na zakończenie dodać pokrojoną pietruszkę. Podawać z ryżem lub z czymś innym.

    Jeśli chcemy, żeby danie było odpowiednie dla osób nie tolerujących laktozy i glutenu należy użyć produktów zamiennych.




    *******


    Kurczak z chorizo i fenkułem:
    • 300 g filetów z kurczaka
    • 200 g kiełbasy chorizo
    • 5 szalotek, posiekanych
    • 1 fenkuł pokrojony 
    • 2 zabki czosnku
    • 1 opakowanie krojonych pomidorów, ok. 400 g
    • 200 ml śmietanki 15%
    • 2 łyżki musztardy Dijon
    • sól & pieprz
    • oliwa
    Przygotowanie:
    Podsmażyć na patelni pokrojonego kurczaka i kiełbasę. Posolić i popieprzyć oraz dodać wyciśnięty czosnek. Przełożyć do innego naczynia. Na patelni podsmażyć szalotki i fenkuła (fenkuł ma być chrupiacy) i przełożyć do garnka z kurczakiem i chorizo. Dodać pomidory, musztardę i śmietankę i ewentualnie doprawić. Zagotować i podawać z ryżem.

    wtorek, 16 listopada 2010

    Kulki mięsne z sosem pomidorowym

    Miały być szwedzkie kulki mięsne w tradycyjnym wydaniu, o których pisałam tu, ale zmieniłam zdanie i postawiłam na taki bardziej włoski wariant z sosem pomidorowym i makaronem.

    Na około 70-80 kulek potrzebujemy:
    • 1000 g mielonego mięsa (najczęściej używam 50/50 mięsa wołowego/wieprzowego)
    • 6-7 łyżek bułki tartej namoczonej w mleku, śmietance lub wodzie  (ok. 3/4 szklanki)
    • 2 duże jajka lub 3 małe
    • 1 cebula i 3-4 ząbki czosnku, wyciśnięte
    • dużo zielonej pietruszki
    • sól & pieprz, bazylia, oregano, ew. papryka
    • oliwa lub masło do smażenia
    Namoczyć bułkę tartą i zostawić na 10 min. Wymieszać wszystkie składniki (ja daję surowy wyciśnięty czosnek i bardzo lekko przysmażoną, drobno pokrojoną cebulę) bardzo dokładnie. Wilgotnymi rękami formować kulki o pożądanej średnicy - im mniejsze tym lepsze. Mnie się udają kulki o średnicy mniej więcej 1,5 cm. Nie jest to wbrew pozorom ani trudne ani specjalnie pracochłonne.
    Smażyć na rozgrzanej patelni, potrząsając nią często, żeby kulki były zrumienione z każdej strony. Co nigdy tak do końca się nie udaje, zawsze jakiś fragment jest bardziej przypieczony


     Sos pomidorowy:
    • kartonik pomidorów ok. 400 g
    • 1 mała cebula
    • 2 ząbki czosnku
    • 1 czerwona paryka chili
    • 200 ml bulionu warzywnego
    • sól & pieprz, bazylia, oregano
    • oliwa
    Na oliwie poddusić drobno pokrojoną cebulę, dodać wyciśnięty czosnek oraz pokrojoną drobno paprykę chili i po chwili pomidory oraz bulion. Zagotować i gotować na małym ogniu ok. 5-10 minut. Można trochę zmiksować, co zrobiłam.
    Podawać kulki z makaronem i sosem posypane świeżo utartym parmezanem.
    Polecam:)

    piątek, 12 listopada 2010

    Tylko dla wielbicieli wątróbki ;)

    Generalnie nie jadamy żadnych podrobów, poza własnie wątróbką od czasu do czasu. To moja kolejna propozycja na szybką kolację lub obiad oraz z zastosowaniem pora, który się jakoś do mnie przyczepił ostatnio. Ale to bardzo przyjemne warzywo, więc nie mam tego za złe nikomu.

    Wątróbka z bekonem i porem na 4 osoby:
    • 500 g wątróbki cielęcej (moim zdaniem jest najlepsza)
    • 100 g bekonu
    • 1 spory por
    • 2 ząbki wyciśniętego czosnku
    • 2 łyżki sosu sojowego
    • 200 ml śmietanki
    • masło lub oliwa
    • sól & pieprz
    • zioła wg. upodobania
    Przygotowanie: 
    Wątróbkę pokroić na drobne kawałki (ja kupuję w plastrach dla ułatwienia zadania), posolić i popieprzyć i podsmażyć kilka minut na gorącej patelni aż bedzie ładnie zrumieniona - po czym odłożyć ją na bok. Podsmażyć pokrojony drobno bekon, dodać por i poddusić go troszkę, a następnie dodać czosnek i zioła. po chwili dodać sos sojowy i śmietankę oraz odłożoną na bok wątróbkę. Zagotować i podawać. Mnie to danie bardzo pasuje do ryżu, ale myślę, że zarówno makaron jak i inne dodatki będą też równie dobre.

    sobota, 6 listopada 2010

    Cytrynowa potrawka z kurczaka

    To kolejny przepis, w którym głowną rolę mają kurczak i por oraz  kolejna propozycja na bardzo szybką kolację.


    Składniki na 4-5 porcji:
    • 1 grilowany kurczak, obrany ze skóry i podzielony na mniejsze częśći
    • 1 por, pokrojony
    • 100 ml bulionu
    • 200 ml śmietanki (15%)
    • 2 ząbki czosnku
    • skórka starta  i sok z jednej cytryny
    • sól & pieprz
    • bazylia i pietruszka
    Przygotowanie:

    Por poddusić na maśle lub oliwie, dodać wyciśnięty czosnek i pokrojonego kurczaka. Dodać bulion i śmietankę oraz sok i skórkę cytrynową i doprawić. Podawać z ryżem. Gotowe:)
    Można oczywiście użyć surowego mięsa kurczaka, wtedy przygotowanie będzie trwało nieco dłużej, ale i tak krótko.

    środa, 13 października 2010

    Biff à la Lindström czyli kotlety mielone po szwedzku

    Bardzo popularne i powszechnie lubiane wariacje na temat kotletów mielonych można spotkać w najróżniejszych wydaniach w każdej - chyba - narodowej kuchni. Swoją wersję ma również Szwecja. Jedną z nich jest  - poza powszechnie znanymi kulkami mięsnymi - biff à la Lindström. Podobno było to tak, że  bogaty fabrykant Henrik Lindström z kilkoma przyjaciółmi przybył do Hotelu Witt w Kalmarze 4 maja 1862 roku. Tam nastąpiła introdukcja słynnej wersji mielonych nazwanych jego imieniem. Lindstrm urodził się i działał w S:t Petersburgu i na spotkaniu z przyjaciółmi ze Szwecji chciał się podzielić z nimi rosyjską specjalnośćią. Zamówił więc do stołu wszystkie potrzebne składniki: siekane mięso, ziemniaki, pokrojone buraki, kapary itd. Kazdy z biesiadników wymieszał składniki wg. wskazówek Lindströma i uformował kotleta, które w kuchni usmażono na maśle. Rezultat został przyjęty bardzo pozytywnie i od tego czasu zaczęła się kariera biff à la Lindström, a Hotel Witt w Kalmarze ma to danie zawsze w swoim meny.



    Składniki na 8 kotletów:
    • 500 g mięsa mielonego dobrej jakości (wołowe lub mieszane)
    • 1 posiekana cebula
    • 2 ugotowane ziemniaki
    • 1 jajko
    • 4 łyżki drobno pokrojonych konserwowych buraków
    • 2 łyżki drobno pokrojonych ogórków konserwowych
    • 1 łyzka kaparów
    • 1 łyżeczka soli
    • biały pieprz (lub czarny)

    Czasem w przepisach występują  jeszcze drobno posiekane sardele, ale ja ich zwykle nie używam.






      Przygotowanie:
      • Ugotować ziemniaki i rozgnieść je. Pokroić drobno ogórki i buraki. Jeśli nie ma się dostępu, do bardzo popularnych w Szwecji konserwowych buraków, można użyć ugotowanych lub pieczonych.
      • Dodać mięso i wszystkie pozostałe skladniki. Doprawić solą i pieprzem. Ja dodałam jeszcze czosnek, ale myślę, że to nie jest dozwolone ;). 
      • Wymieszać farsz bardzo dokładnie i uformować 8 sporych, okrągłych kotletów.
      • Usmażyć na maśle po kilka minut z obu stron.
      Oczywiście występują rózne wariacje. Niektórzy trą buraki na tarce, wtedy kotlety mają bardzo intensywny buraczkowy kolor, ale nie wyczuwa się - moim zdaniem - smaku buraków.
      Podaje się też w bradzo zróżnicowany sposób, często z 
      puree ziemniaczanym. Do tego można podać też  jajka  sadzone (po jednym na kotleta), chrzan, ogórki konserwowe, buraki itp.

      Kotlety dodaję do akcji brzydkie, ale dobre.

      czwartek, 30 września 2010

      Skandynawski gulasz czyli sjömansgryta

      W wielu kuchniach narodowych występują potrawy - zwykle jednogarnkowe , których nazwa pochodzi od naczynia, w którym potrawa była przygotowywana. Mamy węgierski porkölt, bułgarski giuwecz, południowo-afrykańskie potije, marokańskie tagine, czy greckie saganaki. Do nich możemy dołożyć szwedzką gryta (pl. garnek, kociołek). W szwedzkiej kuchni spotkamy wiele dań, których nazwa zawiera w sobie słowo gryta - z przeróżnymi składnikami - mięsa, ryby, warzywa - których wspólnym mianownikiem jest to, że końcowy rezultat ląduje w jednym garnku. Podobnie ma się rzecz z potrawą dzisiaj przeze mnie prezentowaną,. Choć nie wiadomo dlaczego jest to garnek marynarski, co jest dokładnym tłumaczeniem słowa sjömansgryta. Może dlatego, że w jednym garnku łatwo gotować na statkach? Mniejsza z tym, przejdźmy do rzeczy.



      Składniki na 6 osób:
      • 800 g mięsa wołowego bez kości - rostbefu lub udźca wołowego
      • 2 cebule, poszatkowane
      • 10 ziemniaków - nie mączystych
      • 4 spore marchewki
      • 50 cl piwa (pilsner)
      • tymianek
      • 3 listki laurowe
      • sól & pieprz
      • olej i masło
      Przygotowanie:
      1. Pokrojone w 2 cm kawałki mięso, zrumienić na patelni, dodając pod koniec sól i pieprz i trochę masła. Przełożyć do garnka i zacząć dusić podlewając minimalną ilością wody w razie potrzeby.
      2. Na tej samej patelni zeszklić cebulę i dołożyć do duszącego się mięsa. Doprawić pieprzem i tymiankiem. Dusić ok. 40 minut.
      3. Pokrojone w ćwiartki lub półplasterki surowe ziemniaki zrumienić na oleju. Podobnie zrobić z pokrojona w plasterki lub słupki marchewką.
      4. Dołożyć ziemniaki i marchewkę do garnka z mięsem. Dodać liście laurowe. Patelnię "przepłukać" piwem i zalać całość, tak żeby wszystkie składniki były przykryte. Dusic około 30 minut, do momentu kiedy warzywa będą miekkie, ale nie rozgotowane. Doprawić w razie potrzeby. Wyjąc liście laurowe.
      Jest to bardzo sympatyczna potrawa na jesienne, zimne dni. Można ją oczywiście modyfikować dodając inne bulwiaste warzywa lub inne przyprawy. To jest tylko przepis podstawowy. Zamiast pilsnera można dodać porter, ale danie ma wtedy większą goryczkę, co nie wszystkim odpowiada. Jest to tez znakomity przykład prostej, domowej, tradycyjnej skandynawskiej kuchni - takiej najlepszej i bardzo cenionej przez męską połowę ludzkości.

      Ciekawa jestem czy znacie jeszcze jakieś inne potrawy, których nazwy pochodzą od naczynia, w którym są gotowane. Jeśli tak to podzielcie się, proszę, swoją wiedzą.

      Nie znam gulaszy, które są fotogeniczne, więc potrawa ląduje durszlakowej akcji: brzydkie, ale dobre :)

      poniedziałek, 6 września 2010

      Székelygulyás czyli gulasz zwany szeklerskim lub segedyńskim

      Powoli, ale nieuchronnie zbliża się jesień i zaczynamy mieć chęć na potrawy  bardziej treściwe i rozgrzewające. Nie było u nas ostatnio zbyt ciepło, zimne północne wiatry zaczęły hulać po Szwecji i my też nabralismy chęci na takowe. Już dobrych kilka razy było leczo (według tego przepisu), więc gdy przyszedł czas na utylizację reszty schabu pozostałej po kotletach w sosie curry postanowiłam zostać w klimacie kuchni węgierskiej i zdecydowałam się na Székelygulyás. Jest to jedzenie niezbyt wyszukane, ale moim zdaniem wyjątkowo smaczne. Jest poza tym reprezentatywne dla kuchni węgierskiej, gdzie często spotykamy nieskomplikowane potrawy jednogarnkowe, tradycyjnie przygotowywane w wiszącym nad ogniem kociołku.
      Nie jest prawdą jakoby nazwa tej potrawy pochodziła od grupy etnicznej - zamieszkującej wschodnią część Siedmiogrodu w dzisiejszej Rumunii  - zwanej w języku polskim Seklerzy, Szeklerzy, Sekelowie (węg. Székely [l.poj.], Székelyek [l.mn.]. Poza granicami Węgier potrawę tę nazywa się bardzo często gulaszem segedyńskim (polska nazwa wegierskiej miejscowości "Szeged" to Segedyn). A z kolei na Węgrzech gulaszem segedyńskim nazywa się gulasz (zupę) z dodatkiem warzyw korzeniowych. Do nazwy* powrócę za chwilę, a teraz przepis**.

      Potrzebujemy:
      • 600 g mięsa wieprzowego (u mnie schab bez kości)
      • 150 g bekonu
      • 1 cebula drobno pokrojona
      • 1 łyżka papryki
      • 1 kg kapusty kiszonej
      • 3 łyżeczki mąki
      • 250 ml kwaśnej śmietany
      Pokrojony bekon podsmażyć na patelni, aż będzie kruchy. Dodać cebulę i ją zeszkilć. Zdjąc patelnie z palnika i dodać paprykę oraz pokrojone  na mniej więcej 2 cm kawałki mięso. Rozgrzać patelnie mocno i po chwili przykryć pokrywką i smażyć mięso ok. 30 minut. Jeśli kapusta jest bardzo kwaśna, wypłukać ją w zimnej wodzie (ja nie musiałam) i dodać ją do mięsa. Zalać całość woda tak, żeby cała potrawa była przykryta i gotować pod pokrywką do miękkości kapusty (ok. 20 minut). W odrobinie zimnej wody rozrobić mąkę i dodać do niej śmietanę, następnie wlać mieszankę do potrawy i zagotować. Podawać polane śmietaną. Na Węgrzech jada się tę potrawę z domowymi kluskami, my jedliśmy z ziemniakami w mundurkach. Też dobre. Można do gulaszu dodać kiełbasę wędzoną a niektórzy dodają również nie tylko paprykę, ale również kminek. Należy uważać z solą, potrzeba jej bardzo niewiele.
      Jest to danie z rodzaju niewyględnych, znakomicie smakujących. Może pomysł na kolejną akcję , o której wspomniała już zielenina  brzydkie, ale dobre jest całkiem niegłupi?;)
       
      * Krąży historia, że nazwa tej potrawy  pochodzi od nazwiska szefa Naczelnego Archiwum Państwowego Jósefa Székely. W roku 1846 zajechał on podobno do gospody  Oköt w Budapeszcie, krótko przed jej zamknięciem i niestety jedyne co zostało do jedzenia to trochę pörkölot (najbliże temu co w Polsce nazywamy gulaszem, ale bardziej gęste) i gotowana kapusta kiszona - popularna na Węgrzech co najmniej tak samo jak w Polsce. Poprosił o odgrzanie resztek i rezultatem  tak się zachwycił, że od tej pory on i jego przyjaciele często zamawiali kapustę "á la Székely". W końcu ojcem chrzestnym tej potrawy został węgierski poeta Sándor Petöfi, który nazwał ją Székelygulyás. Oczywiście nie wiemy czy to prawda, ale tak podobno się to odbyło.

      ** Przepis pochodzi ze szwedzkiego tłumaczenia książki pt. "Węgierskie Specjalności" autorstwa Anikó Gergely wydanej w serii Kulinaria Könemanna.

      sobota, 4 września 2010

      O lubieniu i słonecznych schabowych

       Po 10 zdjęciu przyszedł czas na nastepną zabawe krążącą po blogach: 10 rzeczy, które lubisz.
      Za zaproszenie dziękuję - w porządku chronologicznym - Lo z Pistachio, Quinomatorce z Prodżektu Kasza, Hanceskakance z Do mety oraz Zieleninie. Najwyraźniej się nie wymigam - stwierdziłam - i zaczęłam myśleć. Początkowo niezbyt wiele przychodziło mi do głowy, poza banałami w rodzaju: lubie zapach świeżego chleba, lub lubię wertować książki kucharskie - no bo to przecież lubią wszyscy. Ale w końcu jednak powstała moja - może równie banalna i na pewno nie kompletna - ale jednak własna lista.

      No więc lubię  (kolejność zupełnie przypadkowa):
      1. Patrzeć na wodę i kamienie - kamieniste plaże na południowym wybrzezu Krety, brzegi Raby, strumyki górskie i plaze na Fårö - kamienie obmywane przez wodę w blasku słońca są zawsze piękne.
      2. Ogień i  zapach ogniska i przesiąknięte nim włosy i ubrania - ot taki atawizm. Od biedy może być ogień w kominku i spędzane przy nim zimowe wieczory;)
      3. Zmierzch na ganku schroniska w Morskim Oku - cisza, tym bardziej szczególna, że  tysiące wycieczkowiczów niedawno je opuścily  - widok na taflę jeziora i ścianę Mnicha (jeśli nie pada).
      4. Przed-przeddzień wyjazdu na dłużej lub na krócej - kiedy jeszcze nie przejmuję się, że nic nie jest spakowane - a nigdy nie jest;)
      5. Wyrabiać glinę, myśląc jaka nadam jej formę i zabawę kolorami szkliwa.
      6. Białe noce w Sztokholmie, kiedy nigdy nie jest tak zupełnie ciemno a świat budzi się do życia o 2-iej w nocy.
      7. Obszerne ubrania, chętnie asymetryczne, spodnie szarawary, długie letnie sukienki i przytulne szale i chusty.
      8. Solowe koncerty Keitha Jarretta, a szczególnym sentymentem darzę jego Koncert Koloński.
      9. Sprawiać mojemu synowi małe przyjemności, ponieważ lubię jak się uśmiecha.
      10. Zapach majowego deszczu.
      Im dłużej trwa zabawa tym trudniej znależć blogerów, którzy jeszcze nie brali w niej udziału. Mam nadzieję, że udało mi się znaleźć takie osoby i do zabawy zapraszam:
      Anthony z Kuchni pod Wulkanem,
      Meg z Kura udomowiona,
      Agnieszkę z Krainy Smaków,
      Atinę z Tak sobie pichcę,
      Madzię i jej współblogera z Jemy w domu,
      Matkę Polkę z Matki Polki lęki, jęki i Potwory,
      Zebzę z Co słychać w mojej kiczen;),
      Ma cuisine i
      Carmellinę z seventh heaven. UFF...
      Mam nadzieję, że uda im się przekazać zabawę dalej, co raczej nie będzie łatwe. Albo może rozpoczną jakąś nową:)
      Zasady są następujące:
      1. Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.
      2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
      3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.

      *************
      A teraz kulinarnie. Przepis prosty, wręcz banalny na równie banalne kotlety schabowe - znaleziony dawno temu w wykładanych niegdyś w sklepach broszurkach kulinarnych - pod poetycką nazwą Słoneczno-żółte kotlety (Solgula kotletter).
      Potrzebujemy:
      • 6 kotletów schabowych bez kości
      • sól & pieprz, odrobinę mąki
      • oliwę
      • 2 czerwone papryki, pokrojone
      • 1 cebulę drobno pokrojoną
      • 3 łyżeczki ulubionej mieszanki curry
      • 200 ml śmietanki
      Kotlety lekko rozbić, posolić i popieprzyć oraz opuszyć mąką. Usmażyć na oliwie i odłożyć. Poddusić cebulę i parykę do miekkości, dodać curry i śmietankę i zagotować. Do sosu włożyć usmażone kotlety i pod przykrywką podgrzać kilka minut. Podawać z ryżem. Bardzo sympatyczne danie, które cieszy się też popularnością wśród dzieci. Ja zwykle dodaję jeszcze jedną papryczkę chili, ale nie jest to konieczne jesli chce się uzyskać łagodniejszy smak.

      środa, 18 sierpnia 2010

      Greckie jedzenie - moussaka bez bakłażana

      Moussaka to super popularna mięsno-warzywna grecka zapiekanka - można ją dostać w każdej  knajpce, ale muszę przyznać, że będąc niejednokrotnie w Grecji nigdy nie trafiłam na moussakę, która by tak na prawde mi smakowała. Może dlatego, że głownym składnikiem był w niej zawsze bakłażan. Już niejednokrotnie wspominałam o moich niezałatwionych sprawach z bakłażanem. Sprawy są w dalszym ciągu niewyjaśnione, więc na razie się nie spotykamy. Na szczęście moussakę można przyrządzić również z innych warzyw i najczęsciej obok wersji bakłażanowej można w Grecji spotkać moussakę z cukinią i ziemniakami. Z wyżej wymienionych powodów jest to wersja, która na stałe zagościła w naszym domu.

      Składniki:
      • 8 ziemniaków
      • 1 spora cukinia
      • oliwa
      • 600 g mielonego mięsa wołowego
      • puszka pomidorów pelati (rozgniecionych) lub 4-5 świezych obranych ze skórki i pokrojonych
      • 2 łyżki przecieru pomidorowego
      • 1 duża cebula drobno pokrojona
      • 3 wycisnięte ząbki czosnku
      • sól, pieprz, bazylia, oregano, szczypta cynamonu
      • odrobina czerwonego wina
      • utarty żółty ostry ser do posypania całości
      sos beszmelowy:
      • 4 łyżki masła
      • 4 łyżki mąki
      • 500 ml mleka
      • 75g żółtego sera, startego
      • gałka muszkatołowa, sól, pieprz
       Sposób przyrządzenia:
      1. Obrać i pokroić ziemniaki. Surowe plasterki podsmażyć na oliwie przez  ok.10 minut, ąż będą odrobinę przyrumienione. Posolić i ewentualnie popieprzyć. Umytą cukinie pokroić w plasterki.
      2. Przyrządzić mięso. Na oliwie zeszklić cebulę, dodać mięso i smażyć dusić do momentu kiedy całe będzie podrumienione. Dodać pomidory, czosnek, przecier i przyprawy oraz czerwone wino. Dusić pod przykrywką około 30 minut. Ewentualnie doprawić
      3. Przyrządzić sos beszamelowy. Masło rozpuścić w rondelku i dodać mąkę. Mieszać całość dokładnie aby się składniki połączyły, następnie powoli dodać zimne mleko cały czas mieszając. Całość ma się zagotować, i zgęstnieć, należy uważać aby sos się nie przypalił, wię gotujemy na bardzo małym ogniu i mieszamy dokładnie cały czas. Następnie dodajemy ser, sól, pieprz i odrobinę startej gałki muszkatołowej.
      4. W wysmarowanym oliwą naczyniu żarodopornym układamy warstwę ziemniaków, mięsa, pokrojoną cukinię, znów mięso i na zakończenie sos beszamelowy . Posypujemy serem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Zapiekamy ok. 30 minut do momentu gdy całość będzie ładnie przyrumieniona.




         Moussaka świeżo po przyrządzeniu bardzo lubi się rozpadać. Tak naprawdę dobrą konsystencję ma dopiero następnego dnia po leżakowaniu w lodówce. Wtedy daję się dość nawet ładnie kroić. My się generalnie tym specjalnie nie przejmujemy, ale przyznam, że nie wygląda to specjalnie estetycznie. Na zdjęciu obok moussaka na drugi dzień, tylko w towarzystwie ogórka, ponieważ porządną  sałatę  z pomidorami zjedlismy do rozpadającej się moussaki dnia pierwszego. W każdym razie polecam gorąco wersję cukiniowo-ziemniaczaną.

      piątek, 9 lipca 2010

      Greckie jedzenie na greckie upały cz. 1 - soutzoukakia smyrneika

      Soutzoukakia smyrneika to odmiana greckich keftedes, czyli kulek z mięsa mielonego, ale w pikantnym sosie pomidorowym. Dlaczego smyrneńskie nie pytajcie dzisiaj - wiedziałam a zapomniałam - teraz za gorąco na grzebanie się w stertach plików. Pod tą nazwą w kazdym razie figurują od wielu lat w naszej kuchni i tak już zostanie. Warto zrobić większą ilość, żeby nie stać w kuchni dzień po dniu. 

      Na około 20 sztuk:
      • 800 g mięsa mielonego - jagnięciny, cielęciny, wołowiny - dowolnie
      • 3 kromki chleba tostowego, namoczonego i odciśniętego
      • 2 cebule, drobno posiekane
      • 4 ząbki czosnku, wyciśnięte
      • 2-3 jajka w zależności od wielkości
      • sól & pieprz
      • kumin 1 łyżeczka
      • bazylia, mięta, pietruszka, oregano
      Do mięsa dodajemy chleb i jajka. Następnie cebulę, czosnek i wszystkie przyprawy, mieszamy bardzo dokładnie i formujemy podłużne, niewielkie kulki, takie małe kiełbaski. Smażyymy na oliwie, aż będa rumiane ze wszystkich stron, potrząsając często patelnią. 
      W tym czasie przygotowujemy sos pomidorowy. Na oliwie podsmażamy przez chwilkę czosnek (4 wyciśnięte ząbki), dodajemy puszkę pomidorów pelati, sól, pieprz, troszkę chili, dużo oregano i bazylii i odrobinę cukru. Mozna dolać odrobinę wody, jeśli sos uważamy za zbyt gęsty. Miksujemy lekko - ja lubię naprawdę lekko - i wkładamy do sosu podsmażone soutzoukakias. Pozwalamy im dusić się w sosie kilka dobrych minut, nabierają wtedy więcej smaku. Podajemy z ryżem lub, jak to często w Grecji, frytkami. My dziś będziemy jeść z briam, o którym w następnej częśći. Część przygotowanych keftetes zachowałam, i mam zamiar zrobić do nich sos cytrynowo-jajeczny (avgolemono). który jest jednym z moich ulubionych dodatków do np. faszerowanej cukini.

      wtorek, 6 lipca 2010

      Tagine z kurczakiem, batatami, marchewką i ciecierzycą

      W ramach szeroko zakrojonych porządków kuchennych, znalazłam wiele interesujących rzeczy. W tym między innymi kilka rozpoczętych opakowań kuskusu i kaszki bulgur. To od razu przeniosło mnie myślami w rejony krajów Magrhebu, gdzie kuskus jest jednym z podstawowych produktów codziennej kuchni. Od kuskusu niedaleko już było do zaplanowania co do niego. Znalezione w zamrażarce 2 filety z kurczaka i gotowana ciecierzyca znalazły się w tagine, w towarzystwie "odkrytych" w szufladzie warzywnej: dużego batata, kilku marchewek i zielonej papryki.


      Tagine z kurczakiem i warzywami:
      • 2 filety z kurczaka (lub inne mięso np. jagnięcina)
      • 2 cebule, drobno pokrojone
      • 4 ząbki czosnku, drobno posiekane
      • 2 zielone papryki, bez pestek i ścianek, pokrojone
      • 2 papryczki chili jw.
      • 2 duże marchewki lub 3-4 mniejsze
      • 1 duży batat, obrany i pokrojony
      • kubek gotowanej ciecierzycy lub jakiejś fasoli
      • kilka łyżek sklarowanego masła lub oliwy
      • 1-2 łyżki ras al-hanout *
      • 1 łyżeczka kuminu
      • zielona część dymki (3-4szt.)
      • listki świeżej kolendry
      • 500 ml bulionu z kurczaka lub warzywnego
      • sól & pieprz i ew. harissa
      • sok z cytryny (można pominąć)
       Sposób przyrządzenia:
      1. W tagine lub płaskim garnku (ew. patelni z wysokimi brzegami) rozgrzać tłuszcz i podsmażyć cebulę i czosnek. 
      2. Dodać kawałki mięsa i podsmażyć razem z przyprawami. Ponieważ użyłam filetów z kurczaka ten etap zajął mi tylko 10 minut. W przypadku innego mięsa należy czas odpowiedno wydłużyć.
      3. Dodać pokrojone warzywa, oprócz ugotowanej ciecierzycy, zalać bulionem i dusić na małym ogniu, do momentu kiedy warzywa będą miękkie, lecz nie rozgotowane.
      4. Dodać ciecierzycę, podgrzać chwilę i ewentualnie doprawić solą i harissą oraz sokiem cytrynowym.
      5. Podawać z kuskusem lub ryżem, posypane dymką i kolendrą.

      Jeśli wykluczymy kurczaka w tym przepisie, otrzymamy wariant wegetariański. Do tagine można dodać masę innych składników, ważne są przyprawy i sposób gotowania. Najlepsze jest naczynie tagine, ale oczywiście można użyć innego. Moje tagine jest żeliwne i kupiłam je po prostu w Ikea. Zdaje znakomicie egzamin szczególnie przy przyrządzaniu mięsa, ponieważ dzięki kominowi, mięso pozostaje soczyste i bardzo aromatyczne. Ale używam go też do robienia risotto, szczególnie, jeśli spodziewamy się większej ilości osób. Tagine z Ikea, jest bardzo pojemne i ma naprawdę wszechstronne zastosowanie. To nie jest reklama IKEI.

      * jeśli nie można kupić gotowej mieszanki ras- al hanout polecam prosty przepis na nią w naszej zakładce mieszanki przypraw