Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sałatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sałatki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Zamiast mizerii

Sałatka z ogórków -  pressgurka czyli w wolnym tłumaczeniu ściskane ogórki jest w Szwecji tak powszechna jak  mizeria w Polsce  lub tzatziki w Grecji. Stanowi częsty dodatek do dań mięsnych - na przykład kulek mięsnych, pieczeni lub gulaszu. Nazwa pochodzi od sposobu przyrządzania sałatki.Muszę przyznać, że mimo stosunkowo dużej ilości cukru bardzo mi takie ogórki smakują - są takie słodko-kwaśne w dobry sposób.

Potrzebujemy:
  • 1 ogórek "wąż"
  •  trochę soli
  • 2 łyżki octu (12%)   
  • łyżka wody  
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta pieprzu
  • 2 łyżki posiekanej pietruszki lub koperku
 Jak przyrządzić:
  1. Pokroić ogórek bardzo cienko (ja używam noża do sera). Posolić i przykryć talerzem, który należy obciążyć, żeby  wycisnąć jak najwięcej soku z ogórka. Zostawić na 30 minut a następnie odlać wodę.
  2. Wymieszać ocet z wodą, cukrem, pieprzem i pietruszką lub koperkiem.
  3. Zalać ogórki mieszaniną i postawić w lodówce na godzinę przed podaniem.
Z podobną sałatką spotkałam się w Izraelu, z tym że tam zamiast octu używa się octu winnego i ogórków się nie wyciska. Wtedy sałatka musi poczekać w lodówce przynajmniej przez 12 godzin.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Sałatka z awokado i granatu

Ten przepis korcił mnie od dłuższego czasu i w końcu doczekał się wykonania. W sklepie uśmiechnęły się do mnie dwa dorodne awokado i wyjątkowo dojrzały do jedzenia owoc granatu. Nie zdarza się często, żeby te owoce były w sprzedaży w stanie na tyle dojrzałym, żeby można je było użyć tego samego dnia - no ale zdarzyło się właśnie i niezwłocznie postanowiłam skorzystać z tej niezwykłej okazji.





















Składniki na sałatkę dla 4-5 osób:
  • 2 duże awokado
  • 1 dojrzały owoc granatu
  • 200 g czerwonych winogron bez pestek
  • 2 łyżki soku pomarańczowego
  • 1 łyżeczka płynnego miodu
  • 1 łyżka oleju z orzeszków ziemnych lub słonecznikowego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 4 łyżki octu winnego
  • 2 łyżki posiekanej świeżej mięty
  • łyżka soku z cytryny
  • świeżo zmielony pieprz i sól

Wykonanie:
  1. Przygotować dressing miksując ocet winny, sok pomarańczowy, miód, sól i pieprz. Powoli dodawać oliwę i olej    i   mieszać do uzyskania gęstego, kremowego dressingu. Dodać posiekaną miętę i odstawić na bok.
  2. Przepołowić owoc granatu i wyskrobać pestki. Dodać pokrojone winogrona i wymieszać.
  3. Przekroić awokado i pozbawić je pestek. Pokroić je na około 6 mm kawałki i ułożyć na talerzach. Skropić sokiem z cytryny.
  4. Rozdzielić mieszankę granatu i winogron na każdą porcję i polać dressingiem. Przybrać listkami mięty (o czym w ferworze zapomniałam). 
SENSACJA:)

 Przepis  pochodzi z książki: New Jewish Cooking autorstwa Elizabeth Wolf Cohen wyd. Könemann.

    środa, 8 czerwca 2011

    Tabbouleh & słynna tarta botwinkowa Pinosa

    Przed chwilą była Wielkanoc - no w każdym razie na naszym blogu - a nagle zrobiła się pełnia lata. Tabbouleh - znany również pod nazwą sałatka libańska - jest znakomitą propozycją na upalne dni. Może być elementem zimnego bufetu, stanowić przystawkę lub też świetny lunch do pracy. Tabbouleh można przygotować na bazie kuskus lub bulgura. Ja wybrałam pełnoziarnisty bulgur a do samej sałatki dodałam też kilka garści czarnej soczewicy.

    Składniki:
    • 150-200 g bulgura
    • 100 g czarnej soczewicy
    • 10 małych pomidorków lub dwa duże
    • 1/2 ogórka
    • 4 cebulki dymki i ew. trochę szczypiora
    • 4 łyżki posiekanej pietruszki i tyle samo mięty
    • sok z 2 cytryn
    • 5-6 łyżek oliwy
    • sól & pieprz
    Wykonanie:
    Bulgur i soczewicę przygotować wg. przepisu. Pozbawione pestek pomidory, oraz obrany i też pozbawiony pestek ogórek, pokroić drobno. Wymieszać bulgur i soczewicę z pomidorem i ogórkami. Dodać drobno pokrojone cebulki, pietruszkę i miętę i dokładnie wymieszać. Zmieszać oliwę z sokiem cytrynowym, dodać sól i pieprz i ponownie wymieszać sałatkę. Ma smakować wyraźnie i bardzo ziołowo. Przechowywać w lodówce do momentu podania. Najlepiej przygotować przynajmniej 2 godziny przed podaniem.

    Przepis na którym się oparłam pochodzi z książki: New Jewish Cooking autorstwa Elizabeth Wolf Cohen wyd. Könemann.

    ***************

    No a teraz słynna tarta autorstwa Pinosa - oryginalny przepis tutaj. Troszkę o niej zapomniałam, ale zajrzałam do GP, gdzie ktoś ją ostatno pr\ypomniał i oczywiście musiałam ją zaraz przygotować. Tutaj można zobaczyć wariację autorki na temat,  w wersji z młodą kapustą. Ja zupełnie niezgodnie z notorycznym zmienianiem przepisów trzymałam się po raz kolejny oryginału. Więc niemal dosłownie cytuję Pinosa.


     Ciasto (wytrawne LCB):
    • 100 g masła o temperaturze pokojowej
    • 200 g mąki
    • 1 jajko
    • szczypta soli
    • 2-3 łyżeczki wody
    Masło rozetrzeć z mąką i solą, dodać jajko rozrobione z wodą. Szybko zagnieść nożem, jeszcze szybciej rękoma uformować kulę.Schłodzić w lodówce ok. 30 min.Następnie  rozwałkować, wyłożyć do
    formy, podpiec przykryte papierem i fasolą ok. 20 min.
    Pęczek botwiny (zakończonej 4 buraczkami wielkości pięści dziecka lat 2) i 25 dag szpinaku. Pół główki czosnku. Czosnek wrzucić na patelnię i masełko. Dodać pokrojone drobno: buraczki, liście botwiny, szpinak. Posypać solą, pieprzem dusić. Doprawić: czerwonym pieprzem, kuminem i chili (utłuczonymi na miazgę w moździerzu). Gdy lekko przestygnie, dodać śmietanę - na oko z pół szklanki 12% - tak, żeby było zwarte, a nie paciajowate. Wyłożyć na upieczony spód.

    I teraz masa, kawałek sera żółtego (ok 20 dag) zetrzeć na tarce o małych oczkach. Dodać 1 jajko (surowe) i ok. 150 ml śmietany. Rozmieszać, posolić, poppieprzyć, pochilić. Wykładać łychą na botwinę, delikatnie rozprowadzić. Zapiekać do uzyskania rumieńca.

    Tarta jest genialna i prawie wszyscy o tym wiedzą, tak więc powielanie tego przepisu może tylko jeszcze bardziej ją rozpropagować i ci ktorzy jeszcze nie próbowali, spróbują.

    sobota, 18 grudnia 2010

    Sałatka śledziowa curry, sałatka z buraków i trochę o wigilijnym szwedzkim stole

    Niejednokrotnie wspominałam, że tradycyjna kuchnia szwedzka jest kuchnią prostą i niezbyt wyszukaną.  Wynika to oczywiście z tego, że Szwecja w zasadzie dopiero po II wojnie światowej przestała być jednym z najbiedniejszych krajów Europy, społeczństwem wiejskim gdzie mięso i potrawy z niego były luksusem. To bardzo wyraźnie znajduje odbicie w zestawieniu klasycznego  szwedzkiego stołu świątecznego. Główną rolę na tym stole  pełnią kulki mięsne o których już pisałam tutaj, parówki, żółty ser, kilka rodzajów śledzia, szynka i chleb maczany w wodzie, w której się gotowała. Nie będę opisywać tradycyjnej ryby - lutfisk - ponieważ nigdy jej nie próbowałam. Oczywiście  wszystkie powyższe informacje nie odnoszą się do nowoczesnej kuchni szwedzkiej zapożyczjącej wiele interesujących elementów kuchni świata i tworzącej nowe, kreatywne zestawienia. Niestety tradycyjny szwedzki stól wigilijny przeciętnego Szweda, jakby na przekór całej masie kulinarnych porad świątecznych zamieszczanych we wszystkich  czasopismach -  gdzie znajdujemy wiele fascynujących czy wręcz innowatorskich przepisów - w dalszym ciągu wygląda tak samo jak wyglądał przynajmniej 60 lat temu,  a z pewnymi modyfikacjami dużo dawniej.

    Nie da się jednak zaprzeczyć, że niektóre elementy tego stołu  - lekko unowocześnione - są bardzo sympatyczne i znalazły się jako ciekawostka na naszym "szwedzkim" stole, na który zaprosiliśmy odwiedzających nas w ostatnich dniach przyjaciół z Polski.

    Śledziowa sałatka o smaku curry:
    • 400 g filetów śledziowych typu matjes
    • 1 cebula
    • 1 kwaśne jabłko
    • 2 jajka ugotowane na twardo
    • kilka łyżek majonezu
    • kilka łyżek crème fraiche lub gęstej kwaśnej smietany
    • troszkę dymki
    • ewentualnie sól & pieprz
    • 1 łyżka ulubionej mieszanki curry - lub więcej
    Przygotowanie:
    Pokrojone śledzie wymieszać z drobno pokrojoną cebulą, jabłkiem, curry, crème fraiche i majonezem. Doprawić solą i pieprzem w razie potrzeby Posypać dymka lub pietruszką. 

    Kolejnym elementem stołu, często występującym w towarzystwie kulek mięsnych jest sałatka z buraczków. Można ją oczywiscie kupić gotową, co wiele osób robi, ale oczywiście dużo lepsza jest zrobiona własnoręcznie.

    Sałatka z buraków:

    • 6 buraków konserwowych, gotowanych lub pieczonych
    • 1 czerwona cebula
    • 1 kwaśne jabłko
    • kilka łyżek majonezu
    • 2 łyżki musztardy Dijon
    • 1 ząbek czosnku
    • sól & pieprz
     Przygotowanie:

    Buraki pokroić w niewielką kostkę. Dodać pokrojoną bardzo drobno cebulę i jabłko. Wymieszać z majonezem, musztardą i wyciśniętym czosnkiem. Ewentualnie doprawić. Wstawić do lodówki na przynajmniej godzinę przed podaniem. Można przechowywać w lodówce do 3-4 dni.

    wtorek, 24 sierpnia 2010

    Sałatka z buraków, pomarańczy i kopru włoskiego

    Bardzo przyjemna przystawka dla wielbicieli buraków, do których się zaliczam -  znaleziony w sympatycznej książce *, którą polecam. Przepis trochę zmieniłam.

    Składniki na 4 osoby:
    • 4 duże buraki 
    • 1 duża pomarańcza, obrana i pokrojona w plasterki
    • pół bulwy kopru włoskiego, pokrojonej w cienkie plasterki
    • garść orzechów pecan opieczonych i pokrojonych
    • 125 ml oliwy extra vergine
    • 5 łyżek octu balsamicznego (użyłam figowego)
    • sól & pieprz
    Buraki upiec w folii aluminiowej (180 stopni, ok. 1 godz.). Po ostygnięciu obrać i pokroić w plastry  Ułożyć na talerzu, na wierzch położyć cząstki pomarańczy i pokrojony koper. Polać sosem (wymieszać oliwę z octem balsamicznym, solą i pieprzem), posypać zielonymi listkami kopru (tymi które wyrastają z bulwy) oraz orzechami. Gotowe.

    * Elena Balashova "Sałatki" wyd. "Olesiejuk" 2010

    niedziela, 4 lipca 2010

    2 proste sałatki w ramach porządków w spiżarni

    Od czasu do czasu warto zrobić porządki, w lodówce, w spiżarni i może też w swoim życiu. O tym ostatnim rozpisywać się nie będę, skupiając się wyłącznie na porządkach kuchennych. Warto się do nich zabrać szczególnie w okresie letnio-wakacyjnym. Już dość niedługo, na szczęście, i my ruszymy w drogę, więc czas nadszedł na przegląd zapasów zgromadzonych w domu - tym bardziej, że z podróży zawsze przwozimy nowe nabytki. W efekcie sprzątania powstały dwie proste sałatki.

    Sałatka buraczkowo-ogórkowa z czosnkiem i cebulką:
    • 3 buraki
    • 5 ogórków małosolnych
    • 2 ząbki czosnku
    • 5 cebulek z dymką
    • 3 łyżki majonezu
    • 2 lyżki gęstego jogurtu
    • 1 łyżeczka musztardy Dijon
    Buraki upiec w folii aluminiowej, obrać i pokroić. Pokroić ogórki i cebulkę. Wymieszać składniki sosu z wyciśniętym czosnkiem i ewentualnie doprawić. Wymieszać sałatkę. My jedliśmy jako dodatek do super prostego obiadu, tzn. odsmażane młode ziemniaki  z koperkiem i smażona razem z nimi  kiełabasa w plasterkach. Pasuje też moim zdaniem do mięsa z grilla itp.

    ***

    Prosta sałatka z tuńczykiem:
    • 1 puszka tuńczyka w wodzie
    • dużo sałaty mieszanej 
    • 1 puszka kukurydzy
    • 15 pomidorków koktajlowych lub 3 zwykłe
    • kawałek ogórka
    • papryka, cebulka
    • kilka łyżek majonezu
    • 1 łyżeczka musztardy Dijon
    Szybki, prosty lunch na gorący dzień. Gdy młodszego M. nie ma w domu rezygnujemy z kukurydzy, ale dzisiaj był. Często dodaję też do tej sałatki jajka na twardo.

    Nie są to żadne odkrywcze przepisy, ale udało mi się zrobić trochę wolnego miejsca zarówno w lodówce, jak i w spiżarni. A te 3 buraki bardzo mnie męczyły i w końcu jednak znalazły swoje zastosowanie. W dodatku młodszy M. był szczęśliwy, ponieważ sałatka z tuńczyka, lub pasta kanapkowa z tegoż, to jego ulubione przekąski w porze lunchu.
    Więcej czasu zajmuje opisanie tych sałatek niż ich przygotowanie. Czyli propozycja na leniwe, wakacyjne dni. A jutro planuję dalszy ciąg przeglądu i przy okazji posprzątam w szafkach kuchennych. Najgorsze są te głebokie;)

    poniedziałek, 21 czerwca 2010

    Imbirowo-cytrusowa sałatka bananowa z miodem

    Gdy tylko zobaczyłam ten przepis wiedziałam, że to będzie hit smakowy. 
    I nie pomyliłam się. Słodkie banany w syropie imbirowym z dodatkiem
    soku z limonek i pomarańczy, polane złocistym miodem.
    To nie mogło być niedobre. A w dodatku super proste.



    Autorski przepis* zmodyfikowałam i jest następujący. 
    Syrop imbirowy:
    • 120 g cukru z trzciny cukrowej
    •  3 cm świeżego imbiru, obranego i cienko pokrojonego
    • 1 laska wanilli (ja mam wanilię w proszku)
    • 200 ml wody
    Pozostałe składniki:
    • sok z 4 limonek
    • sok z 2 pomarańczy
    • kilka bananów (4-5)
    • miód
    • ewentualnie lody do podania
    Zagotować cukier, imbir i wanilię w małym garnku, mieszając dopóki
    cukier się nie rozpuści. Ja gotowałam dłużej, do momentu kiedy znaczna część
    wody odparowała, a syrop zaczął wyraźnie gęstnieć.
    Zdjąć garnek z palnika. Odcedzić syrop i zachować kilka łyżek.
    Resztę wymieszać z sokiem z  limonek i  pomarańczy.
    Następnie odstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.
    Autor poleca dodać pokrojone banany tuż przed podaniem, ale ja
    dałam im się pomarynować w zalewie przez godzinę.
     Zjedliśmy z lodami o smaku lemon curd z kawałkami bezów,
    polane resztą imbirowego syropu i miodem. Poezja.
    Z lodami waniliowymi lub miodowymi byłoby tak samo dobrze.



    *****
    W sobotę pojechaliśmy do Rinkeby - jednej z dzielnic Sztokholmu zamieszkałej przez najmniejszą ilość Szwedów (ok. 10%) gdzie są reprezentowane w dużej ilości najlepsze orientalne delikatesy miasta. Jest też targ na którym można znaleźć prawie wszystko i w dodatku w połowie normalnych cen.


    * Przepis, na którym się oparłam pochodzi, po raz kolejny z książki Marcusa Samuelssona Africa on my Mind,  a inspiracją do niego była dla autora jego rodzinna Etiopia - kraj mlekiem i miodem płynący. Marcus podaje również przepis na lody miodowe, ale ich nie robiłam, więc przepisu nie zamieszczam, ale mogę.

    środa, 9 czerwca 2010

    Skutki bezsenności czyli wiosenna sałatka ziemniaczana

    Są takie dni kiedy nie można zasnąć, czasem przychodzą wtedy do głowy niezbyt mądre pomysły. Ale nie wczoraj;) Godzina 2 w nocy, przewędrowałam się po FB, obejrzałam film i dalej kompletnie nie chce mi się spać. Są takie dni kiedy jakoś nie można zwolnić obrotów. Dobrym lekarstwem w moim wypadku są często ksiązki kucharskie, jakoś tak uspokajają i pozwalają zapomnieć o wędrujących po problemach myślach. I tak własnie było wczoraj. Przypomniałam sobie o przyjemnej książce "Przepyszne ziemniaki"* i zaczęłam przeglądać dział poświęcony sałatkom. Zainspirował mnie przepis na sałatkę ziemniaczaną z selerem naciowym, dokonałam w nim w myślach pewnych zmian i spokojnie poszłam spać.
    Na sporą porcję sałatki potrzeba:
    • 600 g młodych ziemniaków
    • 3-4 łodygi selera naciowego
    • 5 cebulek dymek
    • sporą garść kiełków słonecznika
    • pęczek rzodkiewek
     Sos:
    • 5 łyżek majonezu
    • 150 g jogurtu lub śmietany
    • 2 łyżki utartego chrzanu
    • sól & pieprz
    • natka pietruszki
    Wykonanie:
    Wyszorowane ziemniaki ugotować w osolonej wodzie. Wymieszać w salaterce składniki sosu. Pokroić umytego selera i rzodkiewki na plasterki. Wrzucić do sosu i wymieszać. Dodać pokrojoną dymkę, pokrojone w plasterki, ostudzone ziemniaki i kiełki słonecznika. Wymieszać delikatnie tak żeby ziemniaki się nie rozpadły. Podawać posypane dymką, natką selerową i przybrane rzodkiewkami. My jedliśmy z grillowanym rosbifem na zimno. Czy rzeczywiście tak jest roast beef po polsku? Myślę, że świetnie by było też z jajkiem sadzonym, lub jeszcze zupełnie z czymś innym. Można też ewentualnie dodać jajka na twardo do sałatki. Wtedy chyba już żadne dodatki nie będą potrzebne. W każdym razie sałatkę uznaję za bardzo udaną. Chupiący seler, lekko szczypiące w język rzodkiewki (nareszcie jakieś prawdziwe,  na pewno nie z Holandii) i dodatek chrzanu stanowią bardzo przyjemną kombinację.
    Polecam.
    * Książka wydawnictwa Reader´s Digest 

    czwartek, 3 czerwca 2010

    Szwedzkie klimaty, czyli o kulkach mięsnych

    Swedish meatballs, (svenska köttbullar) czyli szwedzkie kulki mięsne, to prawdopodobnie najbardziej znana specjalność szwedzkiej kuchni,  a też na pewno obowiązkowy element tzw. szwedzkiego stołu (smörgåsbord). Jest to swoją drogą dosyć ciekawe, dlaczego akurat szwedzkie kulki miały takie międzynarodowe przebicie, stając się daniem sztandarowym i wręcz przysłowiowym. Przecież właściwie każda kuchnia narodowa ma swoją wersję tego, dość w końcu, prostego dania. Może dlatego, że generalnie szwedzka kuchnia nie jest kuchnią specjalnie wyrafinowaną. Szwecja była krajem niezwykle biednym i takie potrawy jak kulki mięsne należały długo do rarytasów, jedzonych od wielkiego święta. Świadczy o tym to, że na tradycyjnym szwedzkim stole wigilijnym,  nie znajdziemy poza właśnie kulkami mięsnymi, śledziami i szynką, wiele więcej,  czyli zwykłe, jedzone przez cały rok potrawy. Dodać też trzeba, że pod szwedzkie strzechy kulki zawędrowały dopiero w XIX w., co w głównej mierze związane było z rozpowszechnieniem maszynek do mielenia mięsa.To tyle rozważań natury ogólnej. 

    Tradycyjnie podaje się kulki w towarzystwie dżemu z borówek  (Lingonberry-jam, lingonsylt) i tzw. brązowego sosu. Każda szwedzka książka kucharska zawiera przynajmniej jeden przepis na kulki mięsne, a często więcej, i każdy dom ma swój ulubiony sposób na ich przyrządzenie. Nie ma też chyba domu, w którym jakaś wersja kulek mięsnych nie pojawiałaby się na stole przynajmniej kilka razy w miesiącu. I nic dziwnego, są bardzo smaczne i można je urozmaicać na nieskończone sposoby. Nie ma jednego, słusznego przepisu.
    Ja również wypracowałam sobie swój przepis oraz oczywiście jego wariacje,  i na żądanie najmłodszego członka rodziny robię kulki, może nie co tydzień, ale przynajmniej raz na miesiąc.

    Tym razem użyłam następujących składników:
    • 700 g mielonej cielęciny (najczęściej używam 50/50 mięsa wołowego/wieprzowego)
    • 4 łyżki bułki tartej namoczonej w mleku, śmietance lub wodzie (1 dl ok. 1/2 szklanki)
    • 1 duże jajko lub 2 małe
    • 1 cebula i 2 ząbki czosnku
    • dużo zielonej pietruszki
    • sól & pieprz, bazylia, chili i papryka
    • oliwa lub masło do smażenia
    Namoczyć bułkę tartą i zostawić na 10 min. Wymieszać wszystkie składniki (ja daję surowy wyciśnięty czosnek i bardzo lekko przysmażoną, drobno pokrojoną cebulę) bardzo dokładnie. Wilgotnymi rękami formować kulki o pożądanej średnicy - im mniejsze tym lepsze. Mnie się udają kulki o średnicy mniej więcej 1,5 cm. Nie jest to wbrew pozorom ani trudne ani specjalnie pracochłonne.
    Smażyć na rozgrzanej patelni, potrząsając nią często, żeby kulki były zrumienione z każdej strony. Co nigdy tak do końca się nie udaje, zawsze jakiś fragment jest bardziej przypieczony. Podawać z czym się chce. Pasują do wszystkiego, chętnie z ulubionym sosem.

    Tym razem zrobiłam do nich inną wersję jednej z ulubionych tutaj sałatek, też obowiązkowego gościa szwedzkiego stołu, czyli sałatkę buraczaną czy buraczkową.
    Bardzo spodobał mi się pomysł Polki na buraczane tzatziki vel tsatsiki (τζατζίκι) i zrobiłam jego wariant.

    Składniki:
    • 1 mały jogurt grecki lub turecki (b. gęsty)
    • 4 ząbki wyciśniętego czosnku
    • dużo zielonego koperku
    • sól i pieprz
    • 4 ugotowane (lub upieczone) buraki pokrojone w słupki.
    Wymieszać dobrze i schłodzić.
    Tradycyjnie sałatkę robi się z majonezem i creme fraiche, czasem z dodatkiem jabłka. Jest ona dośc łagodna w smaku.
    Niedawno widziałam przepis proponujący dodanie chrzanu i zrezygnowanie  albo z majonezu albo z creme fraiche. Wersja z czosnkiem była bardzo udana.
    Kulki mięsne (zimne tym razem) stanowią też element ulubionej przez Szwedów kanapki, która wygląda, mniej więcej, tak jak obok na zdjęciu. Trudno ją jeść bez widelca i noża, chociaż są tacy, którzy próbują.

    niedziela, 30 maja 2010

    Z bobem najprościej i jak "zrobić" kapary

    Powinnam w zasadzie napisać stara sałatka z młodym bobem. Sałatka stara ponieważ pomysł pochodzi z wątku marghe, opublikowanego dawno temu w  GP.
    Autorka, co prawda, nie używa do sałatki majonezu, ale ja kombinacji majonezu i jajek na twardo oprzeć się nie mogę, więc zamiast sosu z jej przepisu, użyłam właśnie majonezu. 
    Prościej nie można. Ugotować bób (400 g) w lekko osolonej wodzie oraz 3 jajka na twardo. Wyłuskany bób, wymieszać z majonezem i dużą ilością pokrojenj dymki, dodać jajka i doprawić solą i pieprzem. Postawić w lodówce na jakiś czas, do przegryzienia się. Gotowe.
    Mam do tej sałatki duży sentyment - przypomina mi chwile spędzone w miłym towarzystwie na łuskaniu bobu:) Od tego czasu nachodzi nas czasem ochota na zrobienie i zjedzenie tej sałatki. Można użyć oczywiście bobu mrożonego, ale u nas pojawił się właśnie młody. Jest to rarytas niebywały i można go kupić prawie wyłącznie w dzielnicach, w których są targi lub delikatesy tzw. orientalne.


    A teraz "kaparach"...  Przy okazji przepisu na marokańską sałatkę ryżową, wspominałam o książce kucharskiej z lat 80-tych, której pomysłowy autor podawał sposoby zastąpienia, niedostępnych wówczas w Polsce, egzotycznych składników. Między innymi podawał przepis na kapary. Mylnie wtedy napisałam, że proponował owoce jakiegoś krzewu. Nie, zagadka została rozwiązana przez Kaję, która w komentarzu do wspomnianego przepisu, wyjaśnia tajemnicę. Cytuję więc, dla tych, którym może nie będzie się chciało tam zaglądać:
    Po przekwitnięciu kwiatów nasturcji, zbiera się zielone, jeszcze miękkie owoce i marynuje w occie. 
    Owoce nasturcji wrzucić do osolonego wrzątku i ugotować. Odcedzić.
    Zaprawa z octu:
    1/3 octu 10%
    2/3 wody
    ziele angielskie, nasiona kolendry, liść laurowy, do smaku sól, pieprz i cukier.

    Do zalewy wrzucamy ugotowaną nasturcję, przez chwilę podgrzewamy na bardzo małym ogniu i rozkładamy do słoików. Dziekuję Kaju:)
     Proste prawda? Nie wiem, co prawda,  na ile przydatne, no ale przynajmniej już wiemy jak;)

    środa, 26 maja 2010

    Sałatka z kalafiora i bellaverde

    Bellaverde®Broccoli  to nowa odmiana, znanych wszystkim dobrze,  brokułów, która dotarła - przynajmniej do Szwecji - dopiero w tym roku  Wygladały na stoisku z warzywami bardzo zachęcająco, a ponieważ lubię zwykłe brokuły, dałam się łatwo skusić. Więcej na ich temat można przeczytać tutaj. Zdjęcie brokuła poniżej pochodzi również stamtąd.
     Reklamowane są u nas jako "słodkawe, szparagowe" brokuły. Rzeczywiście ich smak jest troszkę inny, niż klasycznych brokuł i przyjemne jest też to, że cienkie łodyżki, które oczywiście wykorzystuje się w całości,  mają w zasadzie dokładnie ten sam czas przygotowania co ich różyczki. Pomyślałam sobie, że bardzo dobrze skomponują się kolorystycznie, i nie tylko,  w sałatce z młodym kalafiorem. Pomysł na sałatke pochodzi, ze wspomnianego już przeze mnie, wątku kalafiorowego na forum Kuchnia i stanowi, w zasadzie,  kompilację przepisów jacka1f, yfci i panny Andzi.


    Składniki:
    - 1 średni kalafior
    - 200 g bellaverde
    Sos jogurtowo-majonezowy:
    - 200 g jogurtu naturalnego
    - 5 łyżek majonezu
    - 1 łyżka musztardy Dijon
    - 2 ząbki wyciśniętego czosnku
    - dużo świeżego koperku
    - sól & pieprz
    Podzielić kalafior na zgrabne różyczki i ugotować na parze bardzo al dente. To samo zrobić z brokułami (wystarczy im 3 minuty). Odkroić brokułowe rózyczki i pociąć łodyżki. Wymieszać wszystkie składniki sosu. Dodać kalafior i brokuły i wymieszać ponownie. Zostawić do przegryzienia się na godzinę, lub dwie.
    Znakomicie komponuje się z młodymi ziemniakami z koperkiem i dodatkiem mięsa duszonego, lub bez mięsa. Myślę, że z róznymi kaszami też będzie świetnie. Ładnie by wyglądała  ta sałatka obok kaszy gryczanej. Oczywiście można z powodzeniem użyć zwykłego brokuła, lub zrobić sałatke z samego kalafiora. Można ją oczywiście zabrać na majowy, lub czerwcowy piknik i zagryzać chrupiącą bagietką.

    poniedziałek, 24 maja 2010

    Szparagowo-pieczarkowa sałatka nie dla wegetarian

    Właściwie miało być zupełnie inaczej, klasyczna przystawka, czyli szparagi z szynką parmeńską i parmezanem. Ale jak to mówimy często u nas w domu, koncepcje się zmieniają. Koncepcje zmieniają się nam bardzo często i to zwykle w trakcie pracy nad czymś, planów bardziej lub mniej długofalowych, no po prostu nagminnie. Więc koncepcja się zmieniła i powstała sałatka szparagowo-pieczarkowa z dodatkiem bekonu. Żeby było trochę zdrowiej używam tzw. bekonu z indyka, wersja light zawierająca tylko około 6% tłuszczu. Niestety smakuje też light, czyli nie bekonem.
    Składniki na przystawkę dla 6 osób:
    - 2 pęczki szparagów, czyli ok. 500 g
    - 12 dorodnych pieczarek
    - 140 g bekonu
    - dużo mieszanej sałaty, w tym szpinaku
    - 2 ząbki czosnku
    - natka pietruszki, sól i odrobina chili
    - wiórki parmezanu
    Odłamać twarde częsci szparagów, jeśli są
    takowe. Odzielić głowki, a resztę łodyg pokroić na talarki. Pokroić bekon i obrane pieczarki. Podsmażyć bekon, aż będzie z lekka chrupiący, dodać pieczarki i też podsmażyc. Dodać drobno pokrojony czosnek i przyprawy oraz pokrojone szparagowe łodyżki i podsmażać, czy też podduszać kilka minut. Na samym końcu dorzucić łebki szparagów i po dwóch minutach listki szpinaku. Podawać na sałacie (u mnie różowa, rukola i zielona) z wiórkami parmezanu. Następnym razem zrobię wersję niezdrową, z prawdziwym bekonem, lub w ogóle bez. No bo w końcu koncepcje się zmieniają, żeby tradycjom rodzinnym stało się zadość.

    piątek, 21 maja 2010

    Sałatka marokańska z ryżem

    Tę sałatkę robię od wieków, nawet na pewno pojawiła się kiedyś w GP. Przepis pochodzi z ksążki z lat, bodajże 80-tych, pod tytułem -chyba - Kuchnia z róznych stron świata. Ksiązka zresztą zabawna i bardzo żałuję, że mi gdzieś zaginęła. Autor, w jej wstępie, pisał o tym,  czym można zastąpić produkty wówczas w Polsce niedostępne. Najbardziej podobał mi się,  dość zresztą karkołomny, pomysł na zastąpienie kaparów owocami jakichś krzewów. Niestety nie pamiętam jakich;)* Nie jestem wcale pewna, na ile ta sałatka jest rzeczywiście marokańska, ale tak ją nazywamy w domu. Na pewno w Maroku popularne jest połączenie ryżu, jajek na twardo i tuńczyka.  Robimy tę sałatkę często w lecie, kiedy spodziewamy się kogoś w porze lunchu.
    Składniki na 6 osób:
    - 2 dl ryżu (kubek) u gotowanego w wodzie z dodatkiem kurkumy
    - 2 pomidory (lub 1opakowanie pokrojonych małych)
    - 1 dl zielonych oliwek z anjovis (mogą być też bez)
    - 2 małe zielone papryki, szpiczaste, lub nie
    - 3 jajka ugotowane na twardo, podzielone na 8)
    - 1puszka filetów anjovis w oliwie, drobno pokrojone
    - 2 łyzki oliwy dobrej jakości
    - 3 łyżki białego octu winnego
    - świeże zioła (bazylia, oregano, rozmaryn, tymjanek) i 1 lyżeczka kaparów.
    Wymieszać w sporej misce składniki dresingu, tzn. oliwę, ocet winny i poszatkowane zioła. Dodać ryż, anjovis, kapary, paprykę i porządnie wymieszać. Wstawić na kilka godzin do lodówki, żeby się sałatka "przegryzła". Przed podaniem udekorować pomidorami i jajkami. Należy uważać z solą - filety anjovis są bardzo słone. Pasuje świetnie do wytrawnego, białego wina, lub zimnego piwa. Zwykle podaję do niej ciepłe chlebki pita.
    * dziś moja mama przypomniała mi, że to wcale nie owoce krzewów, tylko nasiona nasturcji, były propagowane    jako zastępnik kaparów. Nie jestem jednak tego zupełnie pewna;)