Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na ciepło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na ciepło. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2012

Najzwyklejszy zapiekany kalafior, czyli smaki dzieciństwa

Czasami nie ma nic lepszego niż właśnie takie zwykłe, najprostsze jedzienie. Zapiekany kalafior do nich należy i jest od bardzo, bardzo dawna jedną z moich ulubionych potraw. Pamiętam, że polubiłam to danie od momentu kiedy moja mama zrobiła je po raz pierwszy i od tego czasu wiernie mi towarzyszy - to taki mój comfort food.
Oczywiście przepis mamy trochę skomplikowałam - ona robiła po prostu klasyczny sos beszamelowy i chyba całość przed zapiekaniem posypywała aktualnie dostępnym, utartym "żółtym serem".



Co potrzebujemy:
  • kalafior jeden duży lub dwa małe, zresztą w zależności od ilości porcji
  • zioła wg. gustu jako dodatek do sosu
  • 1 ząbek czosnku
  • 100 g utartego sera do sosu
  • 200 ml serowego beszamela*
  • kilka kromek dobrego pieczywa
Przygotowanie: 
  1. Podzielony na różyczki kalafior gotujemy w posolonej wodzie bardzo al dente, czyli ok. 10 min
  2. Przygotowujemy sos według przepisu poniżej. Tym razem do sosu dodałam trochę utartego sera pleśniowego i trochę parmezanu, oraz pietruszkę, oregano, wyciśnięty czosnek i kilka płatków chili.
  3. Układamy odcedzony z wody kalafior w formie żaroodpornej i polewamy sosem serowym.
  4. Zapiekamy w temperaturze 180 stopni około 15 minut.
  5. W tym samym czasie wrzucamy też do piecyka pokrojone pieczywo posmarowane oliwą z przyprawami. Użyłam mieszanki ziołowej przywiezionej z Włoch, w której składzie sa między innymi suszone pomidory, chili i oregano
* Serowy beszamel 600 ml, czyli ok. 4 porcji:
  • 600 ml mleka
  • 1 listek laurowy
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • ok. 60 g mąki
  • ok. 60 g masła
  • sól i pieprz
  • ok. 50 g utartego parmezanu, gruyere lub innego "wyraźnego" sera.
  1. Wlać mleko do garnka o grubym dnie dodać liść laurowy, ziarenka pieprzu i gałkę i gotować na średnim ogniudoprowadzając do wrzenia. Zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 10 min. Przecedzić do innego naczynia.
  2.  Roztopić masło, wsypać mąkę i podgrzewać na małym ogniu około minuty mieszając. Mąka nie może zbrązowieć.
  3. Zdjąć garnek z ognia i stopniowo, cały mieszając dolewać mleko. Następnie postawić garnek na małym ogniu i ostrożnie zagotować - po czym gotować ok. 2 minut - sos ma być gładki i gęsty. Doprawić solą i pieprzem.
  4. Dodać utarty ser i wymieszać ponownie.
Oczywiście dodatki do sosu można sobie zmieniać w nieskończoność i za każdym razem uzyskać zupełnie inne smaki. W taki sam sposób przyrządzam często brokuły, brukselkę i inne mieszanki z dodatkiem marchewek, fasolki i innych warzyw.

    piątek, 25 marca 2011

    Zapiekanka ziemniaczana w wersji fusion ;)

    Z wielu, głównie bardzo przyjemnych, powodów prześladował mnie ostatnio brak czasu. Mam jednak nadzieję niebawem to nadrobić:)
    Zapiekanka jest efektem spotkania polsko-szwedzko-szwajcarskiego - ze Szwajcarii przyjechał do nas w miłym towarzystwie kawał gruyère,  a z Polski w równie sympatycznym znakomita wiejska kiełbasa. Goście nas opuścili, ale resztki zostały, postanowiłam więc zrobić zapiekankę ziemniaczaną,  aby je zutylizować. Do kiełbasy i sera dołączyły szwedzkie ziemniaki i jabłka oraz marokańska harrisa, niestety kupna. Przepis na własną harrisę możecie znaleźć u Karoliny.


    Składniki na 4 porcje:
    • 8-10 ziemniaków
    • 2 cebule
    • 2 stosunkowo kwaśne jabłka
    • 200 g dobrej kiełbasy
    • sól & pieprz
    • majeranek
    • oliwa,  kilka łyżek
    • 100 g gruyère lub innego ostrego sera
    • kilka łyżeczek harrisy
    • 100 ml śmietanki
     Sposób przygotowania:

    Ziemniaki obrać i pokroić na plasterki oraz podsmażyć około 10-15 minut na oliwie, aż będą podrumienione i dość miękkie - posolić i popieprzyć.
    Pokrojoną cebulę i jabłka poddusić ok. 5 minut. Kiełbasę pokroić na plasterki i też podsmażyć.
    Ułożyć w naczyniu do zapiekania, zalać śmietanką, posypać obficie majerankiem i utartym serem oraz dodać harrisę lub sambal oelek. Zapiekać ok. 20 minut.

    *****************

    A jak mnie nie było to byłam między innymi tam:)

    środa, 16 lutego 2011

    Risotto z chorizo i suszonymi pomidorami

    Risotto to według mnie szalenie wygodny wynalazek - zrobienie kolacji idzie prawie tak samo szybko jak w przypadku makaronu, kompozycji jest co niemiara - a efekt zawsze przyjemny. Dziś wykorzystałam chorizo i suszone pomidory *.

    Składniki na 4 porcje:
    • 50 g masła
    • 1 łyżka oliwy
    • 200 g chorizo, cienko pokrojonego
    • 1 cebula, poszatkowana
    • 2 ząbki czosnku drobno pokrojone
    • 1 czerwona papryczka chili, bez pestek, cienko pokrojona
    • 350 g ryżu Arborio lub innego odpowiedniego
    • ok. 1 litra bulionu warzywnego
    • 100 g suszonych pomidorów, cienko pokrojonych
    • garść pietruszki lub kolendry
    • ewentualnie sól & pieprz



    Wykonanie:
    1. Masło i oliwę rozgrzać w rondlu lub na patelni z wysokimi kantami i podsmażyć chorizo, a następnie odłożyć je na później.
    2. Dodać cebulę i smażyć aż będzie szklista.Dodać czosnek i drobno pokrojone chili a po 2 minutach ryż. Podgrzewać mieszając, aż ryż dokładnie wchłonie tłuszcz i stanie się lekko przezroczysty. 
    3. Dolać łyżkę wazowa gorącego bulionu i mieszając podgrzewać aż cały płyn zostanie wchłoniety,  a następnie dodawać bulion w porcjach po 1/2 filiżanki, mieszając aż każda zostanie wchłonięta. Kontynuować proces aż zużyjemy cały bulion. Gotować, mieszając cały czas jakieś 20-25 minut dopóki ryż nie będzię miękki, ale dalej al dente. Konsystencja ma być kremowa, w razie potrzeby dodać więcej bulionu, aby risotto nie było suche.
    4. Dodać podgotowane wcześniej podsmażone chorizo i pokrojone suszone pomidory i podgrzać chwilę.
    5. Doprawić solą i pieprzem i zostawić risotto, pod przykrywką na wylączonym palniku na kilka minut.
    6. Podać posypane pietruszką lub kolendrą. Moja rodzina zawsze dopomina się o parmezan więc opcjonalnie podać świeżo utarty parmezan. 
    * Inspiracją był przepis zamieszczony w książce "Risotto" wydawnictwa Octopus Publishing Group Ltd

    niedziela, 12 grudnia 2010

    Tagliatelle z szynką, brokułem i groszkiem w sosie serowym

    To zupełnie nieświąteczny post, ale w pewnym sensie  taka kolejna szybka kolacja pasuje w czasie gdy wszyscy są światecznie bardzo zabiegani. W tym czasie kuchnia zaczyna być miejscem gdzie coraz więcej czasoprzestrzeni zajmuja święteczne przygotowania, ale przecież jednocześnie trzeba nakarmić rodzinę. To nie znaczy, że tak wygląda własnie moja kuchnia - ja ograniczam wszystko do minimum i zdecydowanie odkładam wszystkie przygotowania na ostatnią chwilę - czego nikomu nie życzę i nie polecam:)
    Jak to zwykle z makaronem bywa przygotowanie kolacji odbywa się szybko i prosto. Tym razem wykorzystałam trochę wędzonej szynki, kawałek brokuła i trochę mrożonego groszku, a do tego sos z resztkami kilku serów.

    Składniki na 4 porcje:
    • 400 g tagliatelle
    • 150 g wędzonej szynki
    • 2 ząbki czosnku
    • 1 brokuł
    • 100 g mrożonego groszku
    • po 50 g sera pleśniowego, ementalera i parmezanu
    • 200 ml śmietanki 15%
    • sól & pieprz
    • pietruszka, szałwia lub inne ulubione świeże zioła
    Przygotowanie:
    Pokrojoną szynkę podsmażyc na oliwie, dodać wyciśnięty czosnek i drobno pokrojone łodygi brokuła - zmniejszyć temperaturę, przykryć patelnię i dusić do momentu kiedy brokuły będa miękie. Dodać smietankę i utarte sery i gotować do momentu gdy sery się rozpuszczą. Dodać podzielone różyczki brokułów, groszek, sól i pieprz. Zagotować i podawać do makaronu ugotowanego al dente. Posypać pietruszką i ulubionymi ziołami.
    I juz nic więcej nie robić w kuchni tego dnia ;)

      niedziela, 28 listopada 2010

      Klasyka domowej kuchni szwedzkiej czyli pytt i panna (resztki z patelni)

      Złośliwi nazywają tę potrawę "przeglądem tygodnia" no i oczywiście coś w tym jest:) Jest to danie niezwykle proste, łatwe w wykonaniu i stanowi pole do niezliczonych wariacji. Można zrobić je z dodatkiem łososia, drobiu, resztek mięsa wołowego np. pieczeni lub wieprzowego, parówek czy kiełbasy. Jednym słowem ze wszystkiego co pozostało w lodówce w dziwnych ilościach. Jest też oczywiście wersja wegetariańska z dodatkiem warzyw lub quorn oraz tofu. Potrawa szczególnie aktualna w czasie gdy stajemy się coraz bardziej świadomi jak wiele jedzenia się marnuje i jak można temu zapobiec. Dziś zakończyła się w Szwecji akcja "czy potrafisz przeżyć tydzień bez robienia zakupów" więc uznałam, że właśnie pytt i panna będzie moim skromnym wkładem do tejże.
      Podstawą tego dania są pokrojone w kostkę ziemniaki (najchętniej odmiany nierozpadającej się) i wyżej wspomniane resztki. W miom wypadku było to trochę kiełbasy, resztka pieczeni wołowej i kawałek wędzonej szynki.


       Pytt i panna na 4 osoby:

      • 6 ziemnkaków, pokrojonych w drobną kostkę
      • 1 duża cebula, pokrojona
      • 200 g resztek pieczeni wołowej
      • 100 g szynki wędzonej
      • 150 g kiełbasy
      • sól & pieprz
      • trochę  sosu worcestershire
       Ziemniaki usmażyć na maśle lub oliwie aż będą gotowe i lekko zrumienione, dodać cebulą i smażyć do momentu aż będzie zeszklona. Podsmażyć pokrojone mięso i dodać do ziemniaków i cebuli. Smażyć jeszcze chwilę i doprawić do smaku. Klasycznie podaje się z sadzonym jajkiem i konserwowanymi burakami. Proste i naprawdę pyszne. Polecam.
      Powyższy przepis to klasyka i można, jak wspomniałam, zmieniać go w nieskończoność -dodając miedzy innymi inne przyprawy i inne rodzaje mięsa, wzbogacając go o warzywa, zmieniając dodatki - wymarzony do eksperymentów.

      środa, 24 listopada 2010

      Kurczak w bardzo różnym towarzystwie

      Dzisiaj moje kolejne propozycje wykorzystania kurczaka i różnych innych rzeczy czasem zalegających w lodówce w ilościach niewystarczających na samodzielną kolację. Jak to często na naszym blogu bywa są to też przepisy na potrawy nieskomplikowane i przede wszystkim bardzo szybkie w wykonaniu. 


       Kurczak z kabanosami, papryką i cebulkami konserwowanymi:
      • 300 g filetów z kurczaka
      • 200 g kabanosów, pokrojonych w plasterki
      • kilkanaście małych cebulek konserwowych
      • 1 czerwona papryka, pokrojona
      • kilka suszonych pomidorów, drobno pokrojonych
      • 1 ząbek czosnku wyciśnięty
      • sól & pieprz
      • majeranek wg uznania
      • zielona pietruszka
      • 250 ml śmietanki 15%
      • oliwa
      • 4 porcje ryżu


      Przygotowanie:

      Ugotować ryż zgodnie z przepisem na opakowaniu. Można też użyć kuskus, guinoa lub bulgur.
      Pokroić filety z kurczaka na niewielkie kawałki oraz kabanosy na plasterki. Podsmażyć kurczaka na oliwie i doprawić sola i pieprzem. Dodać pokrojone kabanosy i smażyć dalej kilka minut. Dodać wyciśnięty czosnek i majeranek.
      Dolać śmietankę i pokrojone suszone pomidory i gotować na wolnym ogniu około 5 minut. W ostatniej chwili dodać pokrojoną paprykę i cebulki. Jeśli uznamy, że sos jest zbyt rzadki można dodać odrobinę maizena.
      Na zakończenie dodać pokrojoną pietruszkę. Podawać z ryżem lub z czymś innym.

      Jeśli chcemy, żeby danie było odpowiednie dla osób nie tolerujących laktozy i glutenu należy użyć produktów zamiennych.




      *******


      Kurczak z chorizo i fenkułem:
      • 300 g filetów z kurczaka
      • 200 g kiełbasy chorizo
      • 5 szalotek, posiekanych
      • 1 fenkuł pokrojony 
      • 2 zabki czosnku
      • 1 opakowanie krojonych pomidorów, ok. 400 g
      • 200 ml śmietanki 15%
      • 2 łyżki musztardy Dijon
      • sól & pieprz
      • oliwa
      Przygotowanie:
      Podsmażyć na patelni pokrojonego kurczaka i kiełbasę. Posolić i popieprzyć oraz dodać wyciśnięty czosnek. Przełożyć do innego naczynia. Na patelni podsmażyć szalotki i fenkuła (fenkuł ma być chrupiacy) i przełożyć do garnka z kurczakiem i chorizo. Dodać pomidory, musztardę i śmietankę i ewentualnie doprawić. Zagotować i podawać z ryżem.

      wtorek, 16 listopada 2010

      Kulki mięsne z sosem pomidorowym

      Miały być szwedzkie kulki mięsne w tradycyjnym wydaniu, o których pisałam tu, ale zmieniłam zdanie i postawiłam na taki bardziej włoski wariant z sosem pomidorowym i makaronem.

      Na około 70-80 kulek potrzebujemy:
      • 1000 g mielonego mięsa (najczęściej używam 50/50 mięsa wołowego/wieprzowego)
      • 6-7 łyżek bułki tartej namoczonej w mleku, śmietance lub wodzie  (ok. 3/4 szklanki)
      • 2 duże jajka lub 3 małe
      • 1 cebula i 3-4 ząbki czosnku, wyciśnięte
      • dużo zielonej pietruszki
      • sól & pieprz, bazylia, oregano, ew. papryka
      • oliwa lub masło do smażenia
      Namoczyć bułkę tartą i zostawić na 10 min. Wymieszać wszystkie składniki (ja daję surowy wyciśnięty czosnek i bardzo lekko przysmażoną, drobno pokrojoną cebulę) bardzo dokładnie. Wilgotnymi rękami formować kulki o pożądanej średnicy - im mniejsze tym lepsze. Mnie się udają kulki o średnicy mniej więcej 1,5 cm. Nie jest to wbrew pozorom ani trudne ani specjalnie pracochłonne.
      Smażyć na rozgrzanej patelni, potrząsając nią często, żeby kulki były zrumienione z każdej strony. Co nigdy tak do końca się nie udaje, zawsze jakiś fragment jest bardziej przypieczony


       Sos pomidorowy:
      • kartonik pomidorów ok. 400 g
      • 1 mała cebula
      • 2 ząbki czosnku
      • 1 czerwona paryka chili
      • 200 ml bulionu warzywnego
      • sól & pieprz, bazylia, oregano
      • oliwa
      Na oliwie poddusić drobno pokrojoną cebulę, dodać wyciśnięty czosnek oraz pokrojoną drobno paprykę chili i po chwili pomidory oraz bulion. Zagotować i gotować na małym ogniu ok. 5-10 minut. Można trochę zmiksować, co zrobiłam.
      Podawać kulki z makaronem i sosem posypane świeżo utartym parmezanem.
      Polecam:)

      piątek, 12 listopada 2010

      Tylko dla wielbicieli wątróbki ;)

      Generalnie nie jadamy żadnych podrobów, poza własnie wątróbką od czasu do czasu. To moja kolejna propozycja na szybką kolację lub obiad oraz z zastosowaniem pora, który się jakoś do mnie przyczepił ostatnio. Ale to bardzo przyjemne warzywo, więc nie mam tego za złe nikomu.

      Wątróbka z bekonem i porem na 4 osoby:
      • 500 g wątróbki cielęcej (moim zdaniem jest najlepsza)
      • 100 g bekonu
      • 1 spory por
      • 2 ząbki wyciśniętego czosnku
      • 2 łyżki sosu sojowego
      • 200 ml śmietanki
      • masło lub oliwa
      • sól & pieprz
      • zioła wg. upodobania
      Przygotowanie: 
      Wątróbkę pokroić na drobne kawałki (ja kupuję w plastrach dla ułatwienia zadania), posolić i popieprzyć i podsmażyć kilka minut na gorącej patelni aż bedzie ładnie zrumieniona - po czym odłożyć ją na bok. Podsmażyć pokrojony drobno bekon, dodać por i poddusić go troszkę, a następnie dodać czosnek i zioła. po chwili dodać sos sojowy i śmietankę oraz odłożoną na bok wątróbkę. Zagotować i podawać. Mnie to danie bardzo pasuje do ryżu, ale myślę, że zarówno makaron jak i inne dodatki będą też równie dobre.

      niedziela, 31 października 2010

      I znowu makaron na szybko

      Bardzo byłam ostatnio zajęta, stąd nic nowego nie pojawiało się na blogu. Co prawda nie wiem dlaczego Monika nic nie umieściła, ale pewnie też miała swoje powody. Czym byłam zajęta możecie zobaczyć tutaj :)
      Jadaliśmy więc albo poza domem albo bardzo szybkie kolacje w domu. Najszybciej jest jak wiadomo z makaronem, więc makarony z tym co akurat było w lodówce często gościły na stole.

       Składniki:
      • 300 g makaronu (u mnie girandole torsados)
      • 1 por
      • kawałek grilowanego kurczaka (zbędny, ale był w lodówce)
      • 100 g gorgonzola
      • 50 g Roquefort
      • 200 ml śmietanki 15% 
      • 1 ząbek czosnku
      • sól & pieprz
      • rozmaryn suszony i świeży
      Przygotowanie:
      Ugotować makaron al dente. Poddusić por z dodatkiem czosnku i suszonego rozmarynu. Dodać pokrojonego kurczaka, śmietankę,  utarty Roquefort, rozdrobnioną gorgonzolę i podgrzać do momentu aż oba sery się rozpuszczą. Dodać makaron, wymieszać i podawać posypane świeżym rozmarynem i ewentualnie pokrojonymi kawałkami zielonej częśći pora. Gotowe.

      Ten makaron jest moją kolejną propozycją do akcji Brzydkie ale Dobre, w której chyba jestem kandydatem na lidera :). Ale serdecznie polecam bo naprawdę bardzo smaczne.

        środa, 13 października 2010

        Biff à la Lindström czyli kotlety mielone po szwedzku

        Bardzo popularne i powszechnie lubiane wariacje na temat kotletów mielonych można spotkać w najróżniejszych wydaniach w każdej - chyba - narodowej kuchni. Swoją wersję ma również Szwecja. Jedną z nich jest  - poza powszechnie znanymi kulkami mięsnymi - biff à la Lindström. Podobno było to tak, że  bogaty fabrykant Henrik Lindström z kilkoma przyjaciółmi przybył do Hotelu Witt w Kalmarze 4 maja 1862 roku. Tam nastąpiła introdukcja słynnej wersji mielonych nazwanych jego imieniem. Lindstrm urodził się i działał w S:t Petersburgu i na spotkaniu z przyjaciółmi ze Szwecji chciał się podzielić z nimi rosyjską specjalnośćią. Zamówił więc do stołu wszystkie potrzebne składniki: siekane mięso, ziemniaki, pokrojone buraki, kapary itd. Kazdy z biesiadników wymieszał składniki wg. wskazówek Lindströma i uformował kotleta, które w kuchni usmażono na maśle. Rezultat został przyjęty bardzo pozytywnie i od tego czasu zaczęła się kariera biff à la Lindström, a Hotel Witt w Kalmarze ma to danie zawsze w swoim meny.



        Składniki na 8 kotletów:
        • 500 g mięsa mielonego dobrej jakości (wołowe lub mieszane)
        • 1 posiekana cebula
        • 2 ugotowane ziemniaki
        • 1 jajko
        • 4 łyżki drobno pokrojonych konserwowych buraków
        • 2 łyżki drobno pokrojonych ogórków konserwowych
        • 1 łyzka kaparów
        • 1 łyżeczka soli
        • biały pieprz (lub czarny)

        Czasem w przepisach występują  jeszcze drobno posiekane sardele, ale ja ich zwykle nie używam.






          Przygotowanie:
          • Ugotować ziemniaki i rozgnieść je. Pokroić drobno ogórki i buraki. Jeśli nie ma się dostępu, do bardzo popularnych w Szwecji konserwowych buraków, można użyć ugotowanych lub pieczonych.
          • Dodać mięso i wszystkie pozostałe skladniki. Doprawić solą i pieprzem. Ja dodałam jeszcze czosnek, ale myślę, że to nie jest dozwolone ;). 
          • Wymieszać farsz bardzo dokładnie i uformować 8 sporych, okrągłych kotletów.
          • Usmażyć na maśle po kilka minut z obu stron.
          Oczywiście występują rózne wariacje. Niektórzy trą buraki na tarce, wtedy kotlety mają bardzo intensywny buraczkowy kolor, ale nie wyczuwa się - moim zdaniem - smaku buraków.
          Podaje się też w bradzo zróżnicowany sposób, często z 
          puree ziemniaczanym. Do tego można podać też  jajka  sadzone (po jednym na kotleta), chrzan, ogórki konserwowe, buraki itp.

          Kotlety dodaję do akcji brzydkie, ale dobre.

          sobota, 21 sierpnia 2010

          Prosto z Kostaryki - Gallo Pinto

          Gallo Pinto (kropkowany kogut) tradycyjna potrawa w krajach Ameryki Środkowej, a w Kostaryce i Nikaragui jest daniem określanym jako narodowe. Jedzone najczęściej na śniadanie, bywa jednak często elementem innych posiłków i je się je wtedy kilka razy dziennie. Głównym składnikami są fasola i ryż, w Kostaryce najczęściej używana jest czarna fasola, a w Nikaragui dla odmiany czerwona. Szukając informacji na temat tego kraju (tak, żeby poszerzyć sobie trochę horyzonty) natknęłam się na informacje natury kulinarnej i opis tej potrawy. Znalazłam bardzo dużo przepisów -  jak to zwykle bywa,  jest wiele wersji takich narodowych dań - i w rezultacie oparłam się na tym przepisie.
          Składniki:
          • 100 g ryżu 
          • 100 g czarnej fasoli
          • 1 duża cebula drobno pokrojona
          • 3 wyciśnięte ząbki czosnku
          • 1 jalapeno, drobno pokrojone
          • 1 pokrojona czerwona papryka
          • 1 duży pomidor, pokrojony
          • 1 łyżeczka kminu
          • 1 łyżeczka kolendry
          • sól & pieprz
          • świeża kolendra lyb dymka
          • 2 łyżeczki pikantnego sosu*
          • oliwa 


          Sposób przyrządzenia:
          1. Namoczoną przez noc fasolę, ugotować w lekko osolonej wodzie do miękkości, zostawić trochę płynu z gotowania . Ryż ugotować wg. przepisu na opakowaniu.
          2. Podsmażyć na oliwie cebulę, gdy będzie juz zeszklona dodać czosnek, jalapeno i czerwoną paprykę. Dołożyć na patelnię ryż i fasolę wraz z resztką płynu. Dodać pokrojonego pomidora.
          3. Dodać wszystkie przyprawy i dusić na bardzo małym ogniu ok. 20 pod przykrywką, delikatnie mieszając od czasu do czasu. Doprawić solą i pieprzem i sosem np. worcestershire z braku Salsa Lizano*, którego na pewno nie dostaniecie.
          4. Podawać posypane kolendrą i dymką jako danie samodzielne,  lub jak to jedzą kostarykańczycy z jajkiem sadzonym, kiełbaskami i chlebem tostowym na śniadanie.Jakoś nam nie bardzo pasowało takie śniadanie, więc mieliśmy obfity lunch.
          *W Kostaryce do gallo pinto używa się Salsa Lizano, mam nadzieję, że Ci którzy tam właśnie jadą kupią mały zapas;)

            czwartek, 19 sierpnia 2010

            Papryka faszerowana troszkę inaczej

             Sezon na paprykę rozpocząl się nawet w Szwecji i na straganach cena spadła do ludzkich 8 złotych za kilogram. Zanim przyjdzie czas na następne leczo, postanowiłam troszke poeksperymentować z papryką faszerowaną. Inspirację zaczerpnęłam z ksiązki "Pokochaj Makarony".  Ponieważ młodszy M. nie lubi w ogóle makaronu (jakoś się wyrodził) postanowiłam go troszkę oszukać i użyłam makaronu risoni ( znanego również jako orzo), ale myślę, że ciekawiej byłoby użyć jakiegoś linguine czy innego długiego, cienkiego makaronu, co zresztą sugerowano w przepisie, który był moją inspiracją.

            Składniki na 3 osoby:
            • 3 duże czerwone i żółte papryki
            • 100 g makaronu (ugotowanego al dente)
            • 1 cebula drobno pokrojona
            • 3 wyciśnięte ząbki czosnku
            • kilka suszonych pomidorów drobno pokrojonych
            • 1 papryka chili bez pestek pokrojona drobno
            • 1 łyżka ostrego sosu chili (nie słodkiego)
            • 2 łyżeczki oregano i 1 łyżeczka tymianku
            •  2 łyżeczki świeżej pietruszki
            • 2 ubite jajka
            • 3 łyżki śmietanki
            • 50 g utartego ostrego sera (użyłam cheddar)
            • sól & pieprz

             Sposób przygotowania:
            1. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Przekroić papryki na pól, łacznie z ogonkami. Usunąćgniazda nasienne. Podpiec w piekarniku około 10 minut. Ugotować makaron al dente i odcedzić.
            2. Podsmażyć cebulę, dodać czosnek i pokrojone chilii poddusić jeszcze chwilkę. Dodać suszone pomidory i prawie wszystkie przyprawy, zostawiając trochę.Wymieszać zawartość patelni z makaronem.
            3. Wymieszać jajka z serem i śmietanką oraz resztą przypraw. Wypełnić paprykę spreparowanym makaronem.
            4. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym i na każdą połówkę  nałożyć mieszankę serowo-jajeczną. Zapiekać około 20/25 minut, do momentu kiedy wierzch będzie ładnie przyrumieniony.

            Myślę, że ta papryka może być przyjemną przystawką. Jako danie kolacyjne spisała się bardzo dobrze, ale obydwaj M. narzekali na brak wkładki mięsnej. Myślę, że można z powodzeniem dodać do farszu podsmażony bekon i wtedy nawet miesożercy będą zadowoleni. Młodszy M. nie zauważyl mojego drobnego oszustwa.

            środa, 18 sierpnia 2010

            Greckie jedzenie - moussaka bez bakłażana

            Moussaka to super popularna mięsno-warzywna grecka zapiekanka - można ją dostać w każdej  knajpce, ale muszę przyznać, że będąc niejednokrotnie w Grecji nigdy nie trafiłam na moussakę, która by tak na prawde mi smakowała. Może dlatego, że głownym składnikiem był w niej zawsze bakłażan. Już niejednokrotnie wspominałam o moich niezałatwionych sprawach z bakłażanem. Sprawy są w dalszym ciągu niewyjaśnione, więc na razie się nie spotykamy. Na szczęście moussakę można przyrządzić również z innych warzyw i najczęsciej obok wersji bakłażanowej można w Grecji spotkać moussakę z cukinią i ziemniakami. Z wyżej wymienionych powodów jest to wersja, która na stałe zagościła w naszym domu.

            Składniki:
            • 8 ziemniaków
            • 1 spora cukinia
            • oliwa
            • 600 g mielonego mięsa wołowego
            • puszka pomidorów pelati (rozgniecionych) lub 4-5 świezych obranych ze skórki i pokrojonych
            • 2 łyżki przecieru pomidorowego
            • 1 duża cebula drobno pokrojona
            • 3 wycisnięte ząbki czosnku
            • sól, pieprz, bazylia, oregano, szczypta cynamonu
            • odrobina czerwonego wina
            • utarty żółty ostry ser do posypania całości
            sos beszmelowy:
            • 4 łyżki masła
            • 4 łyżki mąki
            • 500 ml mleka
            • 75g żółtego sera, startego
            • gałka muszkatołowa, sól, pieprz
             Sposób przyrządzenia:
            1. Obrać i pokroić ziemniaki. Surowe plasterki podsmażyć na oliwie przez  ok.10 minut, ąż będą odrobinę przyrumienione. Posolić i ewentualnie popieprzyć. Umytą cukinie pokroić w plasterki.
            2. Przyrządzić mięso. Na oliwie zeszklić cebulę, dodać mięso i smażyć dusić do momentu kiedy całe będzie podrumienione. Dodać pomidory, czosnek, przecier i przyprawy oraz czerwone wino. Dusić pod przykrywką około 30 minut. Ewentualnie doprawić
            3. Przyrządzić sos beszamelowy. Masło rozpuścić w rondelku i dodać mąkę. Mieszać całość dokładnie aby się składniki połączyły, następnie powoli dodać zimne mleko cały czas mieszając. Całość ma się zagotować, i zgęstnieć, należy uważać aby sos się nie przypalił, wię gotujemy na bardzo małym ogniu i mieszamy dokładnie cały czas. Następnie dodajemy ser, sól, pieprz i odrobinę startej gałki muszkatołowej.
            4. W wysmarowanym oliwą naczyniu żarodopornym układamy warstwę ziemniaków, mięsa, pokrojoną cukinię, znów mięso i na zakończenie sos beszamelowy . Posypujemy serem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Zapiekamy ok. 30 minut do momentu gdy całość będzie ładnie przyrumieniona.




               Moussaka świeżo po przyrządzeniu bardzo lubi się rozpadać. Tak naprawdę dobrą konsystencję ma dopiero następnego dnia po leżakowaniu w lodówce. Wtedy daję się dość nawet ładnie kroić. My się generalnie tym specjalnie nie przejmujemy, ale przyznam, że nie wygląda to specjalnie estetycznie. Na zdjęciu obok moussaka na drugi dzień, tylko w towarzystwie ogórka, ponieważ porządną  sałatę  z pomidorami zjedlismy do rozpadającej się moussaki dnia pierwszego. W każdym razie polecam gorąco wersję cukiniowo-ziemniaczaną.

            poniedziałek, 19 lipca 2010

            Makaron naprędce i udanych wakacji

            W lodówce już nie zostało prawie nic, resztki zostały zużyte na dzisiejszą kolację. Jutro w końcu wyjeżdżamy, chociaż niezupełnie jesteśmy gotowi. Nie będzie mnie ponad 3 tygodnie, mam zatem nadzieję, że w tym czasie Monika coś będzie gotować. A jeśli nie to w blogosferze będzie trochę luźniej;)


            Kolacja z resztek na 3 osoby:
            • trochę ugotowanego makaronu
            • 100 g bekonu i kilka plasterków szynki
            • 4 cebulki
            • ząbek czosnku
            • 3 jajka
            • odrobina śmietanki
            • 1 łyżka przecieru pomidorowego
            • sól & pieprz
            • parmezan
            Podsmażyć bekon, dodać szynkę, cebulkę oraz wyciśnięty czosnek. Dołożyć makaron i podgrzać. Jajka wymieszać ze śmietanką i przecierem pomidorowym. Zalać tym makaron i posypać parmezanem. Gotowe. Iść się pakować. Przepis dodaję do durszlakowej akcji: nie marnuj żywności.

            Do zobaczenia i życzę wszystkim udanych wakacji.

            sobota, 17 lipca 2010

            Resztek dojadanie, czyli tajska zupa z kurczakiem i innymi znaleziskami

            Ciąg dalszy porządków kuchennych przyniósł kilka szczątkowych,  rozpoczętych opakowań mrożonych warzyw - brokuły, fasolka i 1/3 opakowania warzyw pod nazwą wok classic. W czeluściach zamrażalnika znalazł się też kolejny filet z kurczaka, a w szufladzie warzywnej kilka marchewek.I z tego wszystkiego powstała zupa w tajskim stylu. Takie małe co nieco, które wystarczy jako kolacja na kolejny, upiornie duszny wieczór.
              
            Tajska zupa z kurczaka z warzywami:
            • 2 szklanki bulionu drobiowego
            • 1/2 puszki (200ml) mleka kokosowego
            • 1 pierś kurczaka (ok. 250g)
            • wyciśnięty sok i starta skórka z 1 limonki
            • 2 łyżki sosu rybnego
            • kolendra, lub tajska bazylia
            • łyżka posiekanej trawy cytrynowej
            • 4-5 liści z limonki Kaffir, posiekane
            • marchewka, fasolka, brokuł, kawałek pora, kalafior i co tam jeszcze się znajdzie
            • małe zielone tajskie chili, posiekane

            Kurczaka, pokrojonego w paseczki i warzywa zagotować w bulionie (ok. 10 min), dodać sos rybny, chili, mleko kokosowe i przyprawy. Pogotować chwilkę i gotowe. Można dodać odrobinę gotowej pasty green curry, co zrobiłam. Podawać posypane kolendrą lub tajską bazylią.


            Zamrażalnik i lodówka pustoszeją, ale w całym domu pietrzą się rzeczy przygotowywane na wyjazd. Dziś  z piwnicy przywędrowały torby i plecaki, buty górskie i kalosze - tak na wszelki wypadek. Jeszcze nie wiem co z tego wszystkiego, tak naprawdę powędruje do bagażnika - pewnia połowa, albo jeszcze mniej. Dziwne to uczucie, bo pierwszy raz od wielu lat, szykujemy się na wyjazd samochodem, a nie samolotem. Żadnych ograniczeń - więc jak to zwykle bywało,  to wrzucimy jeszcze i to i tamto, bez sensu i za dużo. Ale co tam - mamy miejsce;)
            I oczywiście musimy ze sobą zabrać muzykę - przeglądamy nasze CD...


            czwartek, 15 lipca 2010

            Grilowany łosoś z tapenadą i cytrynowym risotto

            Upał w dalszym ciągu, wyjazd przed nami tuż i też, więc nic się nie chce, ale jednocześnie trzeba dalej  wyjadać zapasy i  porządkować zamrażalnik. Wczoraj znalezione i zaplanowane na dziś mrożone  filety  z łososia spotkały się z cytrynowym risotto. Bardzo dobrze do siebie pasują,  a jednocześnie znowu udało mi się uniknąć wyprawy do sklepu ponieważ wszystko było w domu. Oczywiście tapenadę można zrobić samemu, ale komu by się chciało - nie mnie  i nie dzisiaj - więc jak na zawołanie w spiżarni był słoiczek tapenade z chili. Prosto i szybko mieliśmy gotową kolację, a jedynym mankamentem była konieczność użycia piekarnika.
             Na 4 porcje:
            • 4 kawałki łososia (świeżego lub mrożonego), ca 600 g
            • 4 lyżki gotowej tapenady (użyłam tapenade z chili)
            • 100 g pokrojonych czarnych oliwek bez pestek
            • sól morska i pieprz cytrynowy
            Włożyć kawałki łososia do formy żaroodpornej, posolić i popieprzyć, rozłożyć na nich  tapenade i oliwki i grilować w środku pieca w temperaturze ok. 200 stopni 10-15 minut.

            Risotto cytrynowe:

            • 40 g masła
            • 2 łyzki oliwy
            • 1 cebula, drobno pokrojona
            • 200 g ryżu arborio (lub innego odpowiedniego)
            •  0,75l gorącego bulionu warzywnego
            • 3 cytryny (otarta skórka i sok)
            • 3 łyzki świeżo utartego parmesanu
            • sól & pieprz, pietruszka
            1. 2 łyżki masła  i 2 łyżki oliwy rozgrzać w rondlu lub na patelni z wysokimi kantami. Dodać cebulę i smażyć aż będzie szklista. Dodać ryż pogrzewać mieszając, aż ryż dokładnie wchłonie tłuszcz i stanie się lekko przezroczysty. 
            2. Dolać łyżkę wazowa gorącego bulionu i mieszając podgrzewać aż cały płyn zostanie wchłoniety.  Dodać skórkę z cytryn oraz sok a następnie dodawać bulion w porcjach po 1/2 filiżanki, mieszając aż każda zostanie wchłonięta. Kontynuować proces aż zużyjemy cały bulion. Gotować, mieszając cały czas jakieś 20-25 minut dopóki ryż nie będzię miękki, ale dalej al dente.
            3. Doprawić solą i pieprzem, dodać pozostałe masło i zostawić risotto, pod przykrywką na wylączonym palniku na kilka minut.
            4. Podać posypane parmezanem i pietruszką do gotowego ugrilowanego łososia.
             *Przepis pochodzi z książki pt.: "Renée Voltaire smakar på Lax". Danie to wprowadziłam do naszej kuchni         wiele lat temu, przyrzadzamy je kilka razy do roku i za każdym razem mówimy, że musimy to robić częściej.

            środa, 14 lipca 2010

            Na upały ... turecka zupa jogurtowo-ryżowa z miętą

            Jadłam tę zupę dawno temu i pamiętam, że  byłam nią zachwycona. A potem o niej zupełnie zapomniałam. Coś, lub ktoś ją przpomniał i zaczęła za mną chodzić. Po turecku zupa nazywa się Yayla Çorbasi i często podaje się ją chorym, nie wiem z jakiego powodu. Może dlatego, że to taka zupa-nic - lekka, a jednak pożywna. Oparłam się na przepisie znalezionym tutaj, ale nie byłabym sobą gdybym go trochę nie zmieniła*. Do tej zupy można spokojnie użyć resztek ryżu ugotowanego wcześniej, podgrzewając go tylko w bulionie zamiast gotowania.

            Zupa jogurtowo-ryżowa - 6 porcji:
            • 150 g ryżu
            • 1 litr bulionu warzywnego
            • 300 ml jogurtu naturalnego
            • 1 jajko
            • 2 łyżki suszonej mięty
            • 2 łyzki świeżej mięty
            • 2 ząbki czosnku, wyciśnięte
            • kilka łyżek oliwy
            • 2 łyzki koncentratu pomidorowego
            Ugotować ryż w bulionie, aż będzie miękki (w przypadku, gdy nie mamy resztek ryżu). W osobnym garnku wymieszać dokładnie jogurt z jajkiem i czosnkiem i mieszając cały czas gotować na bardzo małym ogniu około 10-15 minut. Dodać ryż z bulionem i powoli  doprowadzić do zagotowania całości. Dodać posiekaną świeżą mietę. Na patelni rozgrzać oliwę  dodać suszoną miętę i po 20-30 sekundach koncentrat pomidorowy oraz odrobinę wody. Część "sosu" dodać do zupy i wymieszać raz jeszcze, a reszte zostawić do polania zupy już na talerzach. Ja posypałam jeszcze zupę melisą cytrynową, która moim zdaniem bardzo tu pasowała. Zupę je się na ciepło, ale ja nie lubię jak jest gorąca. Może za pięknie nie wygląda, ale jest świetna, szczególnie jak jest tak gorąco - a jest w dalszym ciągu.
            Jeśli zupa nie zostanie zjedzona, należy ją podgrzewać bardzo ostrożnie, nie doprowadzając do zagotowania Następnego dnia, jak to z ryżem bywa, jest go więcej, i zupa jest bardziej zawiesista, ale smaki się też bardziej przegryzły i jest nawet jeszcze lepsza. Mięta nadaje jej specjalny i ciekawy smak w kombinacji z jogurtem.
            * W oryginalnym przepisie jest mąka, z ktorej zrezygnowałam na rzecz zwiększenia ilości ryżu. Nie ma też czosnku i koncentratu pomidorowego. Można użyć bulionu z kurczaka i wodę lub samą wodę, ja użyłam bulionu warzywnego.

            niedziela, 11 lipca 2010

            Greckie jedzenie na greckie upały cz. 2 - briam

            Hiszpanie mają swoje pisto, z jego różnymi odmianami jak pisto manchego, lub pisto a la Bilbaína. Włosi mają tiella a Francuzi ratatoille. Odpowiedzia Greków jest briam (μπριάμ), wegetariańska zapiekanka warzywna, do której można użyć właściwie wszystkich sezonowych warzyw, które akurat są w lodówce.- lub tam gdzie je trzymacie. Briam występuje często jako danie głowne, wtedy najczęściej z dodatkiem fety, lub tez jako znakomite uzupełnienie wiekszego posiłku, w tym też różnego rodzaju mięs lub ryb prosto z grilla. My jedliśmy jako dodatek do smyrneńskich kulek mięsnych i było to bardzo udane połączenie. Bardzo często do briam dodaje się bakłażana, ale ja mam z nim niezałatwione sprawy, więc mój przepis bakłażana nie zawiera.

            • 3-4 małe zielone cukinie, pokrojone w plasterki
            • 4 młode ziemniaki pokrojone w półplasterki
            • 2 cebule pokrojone w kostkę
            • 4 ząbki czosnku, wyciśnięte
            • 4 pomidory pokrojone w plasterki lub puszka całych pelati
            • oliwa
            • sól & pieprz
            • dużo oregano i zielona pietruszka
            • mięta lub koperek (opcjonalnie)
            • kilka garści fasolki szparagowej
            Sposób przygotowania:  
            1. Podsmazyć na oliwie cebulę, gdy będzie już przeszklona dodać czosnek. Dodać pokrojone pomidory i wszystkie przyprawy. ewentualnie dolać odrobinę wody i wymieszać.
            2. W naczyniu do zapiekania, lub garnku do duszenia, ułożyć warstwami ziemniaki, cukinię i fasolkę i każda warstwę polać sosem cebulowo-pomidorowym, ewentualnie posypując jeszcze odrobiną oregano.
            3. Przykryć i dusić około 30-40 minut na bardzo małym ogniu, lub w piekarniku na ok. 180 stopni.
            4. Jeśli potrawa stanowi danie główne dodać pokrojoną w kawałki fetę i pozwolić się jej rozpuścić.
            To jest oczywiście mój sposób na briam. Jak wspomniałam, można użyć innych warzyw, w tym również bakłażana. Bardzo często briam przygotowuje się w piecyku, ale ja preferuję duszenie - potrawa jest wtedy moim zdaniem bardziej aromatyczna. I tu kolejne zastosowanie znajduje mój garnek tagine, o którym już wiele razy wspominałam - gotowany w nim  briam jest dzięki systemowi kominowemu, po prostu znakomity. Kłębiące się w kominie aromaty i smaki, dają potrawie świetny smak. Dodatek koperku, - dodawany w ostatnich chwilach duszenia - jest zbędny,  jeśli się go nie lubi  i to samo dotyczy mięty. Ja lubię i jedno i drugie. Spotkałam się też z dodawaniem do briamu greckiego sera Mizithra, zamiast fety, niestety jest to dodatek nierealny, jeśli nie mieszkamy w Grecji.I rzeczywiście niestety. Miałam okazję jeść kreteńską sałatkę tzw. grecką z dodatkiem mizithra,  i była naprawdę rewelacyjna. Można próbować zastąpić mizithrę polskim białym serem, też ok, myślę.

            Jeśli będziecie kiedyś w południowej części Krety - tej własciwej i dużo  mniej turystycznej - w naszej ukochanej miejscowości Paleochora, to idźcie na briam do naszej ulubionej restauracji 3 oko. Jest to jedna z najlepszych wegetariańskich restauracji w jakich kiedykolwiek jadłam. Spotyka się tam kuchnia grecka z hinduską i azjatycką.

            Oprócz tego, że jest tam znakomite jedzenie, odbywają się tam też bardzo często koncerty zaprzyjaźnionego zespołu grającego muzykę Rebetiko (ρεμπέτικο) i taneczne improwizacje mieszkańców Paleochory. Spędziliśmy tam wiele cudownych wieczorów. I już od drugiego pobytu w Paleochora, zawsze byliśmy serdecznie witani - jako starzy bywalcy - przez właściciela restauracji i jego rodzinę.

            piątek, 9 lipca 2010

            Greckie jedzenie na greckie upały cz. 1 - soutzoukakia smyrneika

            Soutzoukakia smyrneika to odmiana greckich keftedes, czyli kulek z mięsa mielonego, ale w pikantnym sosie pomidorowym. Dlaczego smyrneńskie nie pytajcie dzisiaj - wiedziałam a zapomniałam - teraz za gorąco na grzebanie się w stertach plików. Pod tą nazwą w kazdym razie figurują od wielu lat w naszej kuchni i tak już zostanie. Warto zrobić większą ilość, żeby nie stać w kuchni dzień po dniu. 

            Na około 20 sztuk:
            • 800 g mięsa mielonego - jagnięciny, cielęciny, wołowiny - dowolnie
            • 3 kromki chleba tostowego, namoczonego i odciśniętego
            • 2 cebule, drobno posiekane
            • 4 ząbki czosnku, wyciśnięte
            • 2-3 jajka w zależności od wielkości
            • sól & pieprz
            • kumin 1 łyżeczka
            • bazylia, mięta, pietruszka, oregano
            Do mięsa dodajemy chleb i jajka. Następnie cebulę, czosnek i wszystkie przyprawy, mieszamy bardzo dokładnie i formujemy podłużne, niewielkie kulki, takie małe kiełbaski. Smażyymy na oliwie, aż będa rumiane ze wszystkich stron, potrząsając często patelnią. 
            W tym czasie przygotowujemy sos pomidorowy. Na oliwie podsmażamy przez chwilkę czosnek (4 wyciśnięte ząbki), dodajemy puszkę pomidorów pelati, sól, pieprz, troszkę chili, dużo oregano i bazylii i odrobinę cukru. Mozna dolać odrobinę wody, jeśli sos uważamy za zbyt gęsty. Miksujemy lekko - ja lubię naprawdę lekko - i wkładamy do sosu podsmażone soutzoukakias. Pozwalamy im dusić się w sosie kilka dobrych minut, nabierają wtedy więcej smaku. Podajemy z ryżem lub, jak to często w Grecji, frytkami. My dziś będziemy jeść z briam, o którym w następnej częśći. Część przygotowanych keftetes zachowałam, i mam zamiar zrobić do nich sos cytrynowo-jajeczny (avgolemono). który jest jednym z moich ulubionych dodatków do np. faszerowanej cukini.

            Letnio i leniwie, czyli szybki makaron ze szpinakiem i pieczarkami

            Dziś nie chciało mi się nic, ale to po prostu nic - większość dnia spędziłam z książką na leżaku. Ale kolację trzeba jednak zrobić i wtedy makaron jest jak znalazł - 20 minut i gotowe. Na dłuższe stanie w kuchni nie pozwala obezwładniające, gorące, wspaniałe w tym roku lato. Dziś nie wychodziłam nawet do sklepu. W lodówce były pieczarki i torba szpinaku. Czosnek i parmezan są w domu zawsze, a jakiś makaron też się znajdzie.


            Na 3 osoby:
            • 10 pieczarek, obranych, pokrojonych
            • 200 g szpinaku, opłukanego i z lekka poszatkowanego
            • 4 ząbki wyciśniętego czosnku
            • świeża pietruszka i bazylia
            • odrobina gałki muszkatołowej
            • troszkę płatków chili
            • sól & pieprz
            • kilka łyżek śmietanki lub więcej
            • utarty świeżo parmezan
            • oliwa i odrobina masła
            • 300 g makaronu (u nas girandole torsados)
            Pieczarki odwodnić na suchej patelni, dodać odrobinę masła i oliwy gdy woda już z nich wyparuje i przyrumienić. Dodać szpinak oraz wyciśnięty czosnek, i poddusić chwilkę. Dolać śmietankę, doprawić i dodać pietruszkę i bazylię. Wymieszać z ugotowanym makaronem i posypać parmezanem.Nie musi być bardzo gorące i tak jest dobre. Białe wino z lodem bardzo tutaj dobrze pasuje.