sobota, 4 września 2010

O lubieniu i słonecznych schabowych

 Po 10 zdjęciu przyszedł czas na nastepną zabawe krążącą po blogach: 10 rzeczy, które lubisz.
Za zaproszenie dziękuję - w porządku chronologicznym - Lo z Pistachio, Quinomatorce z Prodżektu Kasza, Hanceskakance z Do mety oraz Zieleninie. Najwyraźniej się nie wymigam - stwierdziłam - i zaczęłam myśleć. Początkowo niezbyt wiele przychodziło mi do głowy, poza banałami w rodzaju: lubie zapach świeżego chleba, lub lubię wertować książki kucharskie - no bo to przecież lubią wszyscy. Ale w końcu jednak powstała moja - może równie banalna i na pewno nie kompletna - ale jednak własna lista.

No więc lubię  (kolejność zupełnie przypadkowa):
  1. Patrzeć na wodę i kamienie - kamieniste plaże na południowym wybrzezu Krety, brzegi Raby, strumyki górskie i plaze na Fårö - kamienie obmywane przez wodę w blasku słońca są zawsze piękne.
  2. Ogień i  zapach ogniska i przesiąknięte nim włosy i ubrania - ot taki atawizm. Od biedy może być ogień w kominku i spędzane przy nim zimowe wieczory;)
  3. Zmierzch na ganku schroniska w Morskim Oku - cisza, tym bardziej szczególna, że  tysiące wycieczkowiczów niedawno je opuścily  - widok na taflę jeziora i ścianę Mnicha (jeśli nie pada).
  4. Przed-przeddzień wyjazdu na dłużej lub na krócej - kiedy jeszcze nie przejmuję się, że nic nie jest spakowane - a nigdy nie jest;)
  5. Wyrabiać glinę, myśląc jaka nadam jej formę i zabawę kolorami szkliwa.
  6. Białe noce w Sztokholmie, kiedy nigdy nie jest tak zupełnie ciemno a świat budzi się do życia o 2-iej w nocy.
  7. Obszerne ubrania, chętnie asymetryczne, spodnie szarawary, długie letnie sukienki i przytulne szale i chusty.
  8. Solowe koncerty Keitha Jarretta, a szczególnym sentymentem darzę jego Koncert Koloński.
  9. Sprawiać mojemu synowi małe przyjemności, ponieważ lubię jak się uśmiecha.
  10. Zapach majowego deszczu.
Im dłużej trwa zabawa tym trudniej znależć blogerów, którzy jeszcze nie brali w niej udziału. Mam nadzieję, że udało mi się znaleźć takie osoby i do zabawy zapraszam:
Anthony z Kuchni pod Wulkanem,
Meg z Kura udomowiona,
Agnieszkę z Krainy Smaków,
Atinę z Tak sobie pichcę,
Madzię i jej współblogera z Jemy w domu,
Matkę Polkę z Matki Polki lęki, jęki i Potwory,
Zebzę z Co słychać w mojej kiczen;),
Ma cuisine i
Carmellinę z seventh heaven. UFF...
Mam nadzieję, że uda im się przekazać zabawę dalej, co raczej nie będzie łatwe. Albo może rozpoczną jakąś nową:)
Zasady są następujące:
1. Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.

*************
A teraz kulinarnie. Przepis prosty, wręcz banalny na równie banalne kotlety schabowe - znaleziony dawno temu w wykładanych niegdyś w sklepach broszurkach kulinarnych - pod poetycką nazwą Słoneczno-żółte kotlety (Solgula kotletter).
Potrzebujemy:
  • 6 kotletów schabowych bez kości
  • sól & pieprz, odrobinę mąki
  • oliwę
  • 2 czerwone papryki, pokrojone
  • 1 cebulę drobno pokrojoną
  • 3 łyżeczki ulubionej mieszanki curry
  • 200 ml śmietanki
Kotlety lekko rozbić, posolić i popieprzyć oraz opuszyć mąką. Usmażyć na oliwie i odłożyć. Poddusić cebulę i parykę do miekkości, dodać curry i śmietankę i zagotować. Do sosu włożyć usmażone kotlety i pod przykrywką podgrzać kilka minut. Podawać z ryżem. Bardzo sympatyczne danie, które cieszy się też popularnością wśród dzieci. Ja zwykle dodaję jeszcze jedną papryczkę chili, ale nie jest to konieczne jesli chce się uzyskać łagodniejszy smak.

8 komentarzy:

lo pisze...

Te kamienie i woda - to jest piękne. Cieszę się, że uchyliłaś rąbka siebie.

ewelajna pisze...

I jeszcze dotykać te kamienie...:)
A kotleciki z papryka chciałabym zrobic...

Arvén pisze...

Ja już się poddałam w wyszukiwaniu bloggerów nie biorących jeszcze w tej zabawie udziału ;)
Ja też lubię deszcz - nie tylko majowy...

LidKa pisze...

Lo :)
Ewalajna - też lubię dotykać, czasem nawet zabrać ze sobą, ale bez wody to już nie te same kamienie. Kotlety polecam:)
Arvén, mnie to zajęło strasznie dużo czasu - myślę, że 10 osób to za dużo i wszystko poszło zbyt szybko;)

Amber pisze...

Masz rację, kamienie tylko w wodzie.Piękne zdjęcia!
A kotleciki pyszne muszą być.

Karmel-itka. pisze...

z chęcią dowiedziałam się czegoś o Tobie. kawałek Ciebie dzięki tej zabawie poznałam. cieszę się z tego ;]
piękne są te kamienie. przypomniały mi wieczorne spacery po plaży, szum fal i zapach soli...

a schabowe kolorowe takie ;] ładne. zaciekawiła mnie ta wersja.

Hankaskakanka pisze...

Ja też lubię patrzeć na kamienie w wodzie :)

zielenina pisze...

Fajne to o tych kamieniach :)