Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skandynawia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skandynawia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

Cheesecake z serem Västerbotten


Od dość dawna przymierzałam sie do wytrawnego sernika, ale w końcu minęło sporo czasu zanim zabrałam się do jego wykonania. I muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z rezultatu. Sernik pasuje znakomicie jako przystawka lub jeden z elementów większego bufetu. Polecam.

Jako spodu użyłam chleba o nazwie kavring - ciemnego i zwartego o dość specjalnym, lekko słodkawym smaku - ale spokojnie można go zastąpić jakimkolwiek razowym chlebem lub kexami w rodzaju digestive. 

Ser Västerbotten to jeden z bardziej udanych szwedzkich wynalazków o dojrzałym, zdecydowanym smaku. Można zastąpić np. serem Cheddar.



Potrzebujemy: (do okrągłej formy z odzielanym spodem ok. 24 cm) 
  • ok. 200 g chleba lub kexów
  • 100 g masła
  • 300 g serka  Philadelphia lub podobnego
  • 200 g sera - smak wg. uznania
  • 2 duże jajka
  • zielony pieprz (lekko zmiażdżony) ilość wg. uznania
  • sół, pieprz
  • rzodkiewki
  • ogórki lub inne rzeczy do dekoracji (szczypiorek, 
  • różne kiełki itp)




I co dalej:
  1. Zmiksować rozpuszczone masło z chlebem lub kexami. Wyłożyc "ciastem" formę i odstawić na 30 min. do zamrażalnika.
  2. Zmiksowac razem wszystkie składniki wierzchu. Można zrezygnować z zielonego pieprzu i użyć suszonych pomidorów, oliwek lub innych ulubionych dodatków.
  3. Przełożyć przygotawaną masę na schłodzony spód i piec ok. 40 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
  4. Przed podaniem wystudzić, podzielić na porcje i przybrać czym się chce. Ja użyłam kiełków buraczanych, w których sie ostatnio zakochałam bo są moim zdaniem bardzo malownicze:)

środa, 8 stycznia 2014

Bezglutenowy tort Oscara II-go

Podobno był to ulubiony tort króla Oskara II-go,  panujacego w Szwecji w latach 1872-1907. Czy to prawda - może, czy miał problemy z przyswajaniem glutenu, tego nie wiadomo. Tort - choć wyglada na tyle niepozornie, że właściwie z pewnym oporem nazywam go tortem - jest na prawdę przepyszny. 

Spód:

  • 100 g maki migdałowej
  • 135 g cukru
  • 4 białka
Krem i przybranie:
  • 60 g cukru
  • 150 g płatków migdałowych
  • 4 żółtka
  • 200 ml śmietanki 30-40 procentowej
  • 90 g cukru
  • 150 masła


Wykonanie:
  1. Narysuj 2 koła na papierze do pieczenia (ok. 21 cm średnicy) lub prostokąt, który można zgrabnie podzielić na dwa kwadraty i posmaruj papier lekko masłem.
  2. Wymieszaj mąkę migdałową z cukrem.
  3. Ubij mocno białka i wymieszaj z maką i cukrem.
  4. Rozsmaruj ciasto na papierze i piecz spód w 175 stopniach ok. 15-20 minut.
  5. Pozwól żeby wystygł troche zanim go zdejmesz z papieru. Podziel na dwie części jeśli był to prostokąt.
  6. Rozpuść 60 g cukru w małym rondelku i dodaj 150 g płatków migdałowych.
  7. Wylej na folię aluminiowa i pozwól zastygnąć. Rozetrzyj/rozbij w mozdzierzu.
  8. Wymieszaj żółtka, 90 g cukru, śmietankę w garnku o grubum dnie gotuj na bardzo małym ogniu, cały czas mieszając az powstanie gęsty krem.
  9. Zdejmij garnek z palnika i cały czas mieszając dodawaj masło.
  10. Poczekaj aż krem wystygnie i dodaj rozbity w mozdzierzu migdałowy karmel.
  11. Upraż pozostałe płatki migdałowe na suchej patelni.
  12. Złóż spody razem smarując kremem między i na wierzchu i posyp całość uprażonymi płatkami.
  13. Przechowuj w chłodzie do momentu podania.
Jeśli nie można dostać mąki migdałowej można ją zrobić samemu, mieląc obrane migdały.

Przepis Birgitty Rasmusson, krółowej słodkich wypieków, autorki najbardziej popularnych ksiązek
w tej dziedzinie "Den rutiga kokboken" i "7 sorters kakor" oraz jurora w szwedzkiej edycji programu 
kulinarnego Cała Anglia piecze.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Zamiast mizerii

Sałatka z ogórków -  pressgurka czyli w wolnym tłumaczeniu ściskane ogórki jest w Szwecji tak powszechna jak  mizeria w Polsce  lub tzatziki w Grecji. Stanowi częsty dodatek do dań mięsnych - na przykład kulek mięsnych, pieczeni lub gulaszu. Nazwa pochodzi od sposobu przyrządzania sałatki.Muszę przyznać, że mimo stosunkowo dużej ilości cukru bardzo mi takie ogórki smakują - są takie słodko-kwaśne w dobry sposób.

Potrzebujemy:
  • 1 ogórek "wąż"
  •  trochę soli
  • 2 łyżki octu (12%)   
  • łyżka wody  
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta pieprzu
  • 2 łyżki posiekanej pietruszki lub koperku
 Jak przyrządzić:
  1. Pokroić ogórek bardzo cienko (ja używam noża do sera). Posolić i przykryć talerzem, który należy obciążyć, żeby  wycisnąć jak najwięcej soku z ogórka. Zostawić na 30 minut a następnie odlać wodę.
  2. Wymieszać ocet z wodą, cukrem, pieprzem i pietruszką lub koperkiem.
  3. Zalać ogórki mieszaniną i postawić w lodówce na godzinę przed podaniem.
Z podobną sałatką spotkałam się w Izraelu, z tym że tam zamiast octu używa się octu winnego i ogórków się nie wyciska. Wtedy sałatka musi poczekać w lodówce przynajmniej przez 12 godzin.

sobota, 12 listopada 2011

Jesienny gulasz z dziczyzny czyli próba reanimacji bloga;)

Nie będę się tłumaczyć ponieważ nie ma dobrego wytłumaczenia na osierocenie bloga przez bez mała 4 miesiące. Powiem tylko, że miewam się całkiem dobrze i postaram się blogować bardziej regularnie.
W Sztokholmie piękna jesień choć momentami robi się dość zimno. Ciekawostką tej jesieni jest to, że pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna w całej długiej  Szwecji nie ma ani śladu śniegu, nawet na dalekiej północy. Oczywiście znaleźli się eksperci, którzy twierdzą, że brak śniegu powoduje zwiększenie ilości wypadków drogowych - dokładnie tak samo jak inni eksperci co roku twierdza jak to ciężkie warunki drogowe spowodowane opadami śniegu mają ten sam efekt.

A teraz do rzeczy czyli do gotowania. Jesienna aura sprzyja wygrzebywaniu przepisów na rozgrzewające, rustykalne, jesienno przyprawione potrawy. Jednym z moich ulubionych przepisów jest właśnie gulasz z dziczyzny doprawiony pachnącym jałowcem z grzybami i borówkami.

Ingrediencje:

  • 500 g  mięsa z sarny, jelenia lub innej dziczyzny (można użyć oczywiście wołowiny)
  • 2 poszatkowane cebule
  • 15 rozgniecionych ziaren jałowca
  • 1,5 łyżeczki soli
  • szczypta pieprzu
  • 200 ml śmietanki
  • 200 ml  bulionu mięsnego
  • 1łyżka soji
  • 200 g grzybów (kurki itp)
  • 100 g borówek "rårörda lingon" *
  • łyżka skoncentrowanego soku z czarnych porzeczek - bez cukru
  • tymianek wg uznania

Sposób przygotowania:

  1. Pokroić mięso na około 1-centymetrowe kawałki i podsmażyć na patelni.
  2. Zeszklić w garnku cebulę, dodać jałowiec, i po chwili dołożyć mięso, dodać bulion, soję  i sok z porzeczek oraz doprawić solą, pieprzem i tymiankiem. Dusić (gotować) ok. 30 min w zależności od gatunku mięsa - do miękkości.
  3. Podsmażyć na patelni grzyby i dodać do gulaszu. 
  4. Podawać z ziemniakami i borówkami przybrane tymiankiem.
* Rårörda lingon co mogę od biedy przetłumaczyć jako świeże wymieszane borówki ;) to bardzo popularny w Szwecji dodatek do wielu potraw. Świeże borówki miesza się z cukrem i w ten sposób można powiedzieć, że są one w pewien sposób zakonserwowane. W przeciwieństwie do dżemów i innych przetworów owoców się nie gotuje . Można je oczywiście zastąpić borówkami używanymi w Polsce do mięs.

sobota, 18 grudnia 2010

Sałatka śledziowa curry, sałatka z buraków i trochę o wigilijnym szwedzkim stole

Niejednokrotnie wspominałam, że tradycyjna kuchnia szwedzka jest kuchnią prostą i niezbyt wyszukaną.  Wynika to oczywiście z tego, że Szwecja w zasadzie dopiero po II wojnie światowej przestała być jednym z najbiedniejszych krajów Europy, społeczństwem wiejskim gdzie mięso i potrawy z niego były luksusem. To bardzo wyraźnie znajduje odbicie w zestawieniu klasycznego  szwedzkiego stołu świątecznego. Główną rolę na tym stole  pełnią kulki mięsne o których już pisałam tutaj, parówki, żółty ser, kilka rodzajów śledzia, szynka i chleb maczany w wodzie, w której się gotowała. Nie będę opisywać tradycyjnej ryby - lutfisk - ponieważ nigdy jej nie próbowałam. Oczywiście  wszystkie powyższe informacje nie odnoszą się do nowoczesnej kuchni szwedzkiej zapożyczjącej wiele interesujących elementów kuchni świata i tworzącej nowe, kreatywne zestawienia. Niestety tradycyjny szwedzki stól wigilijny przeciętnego Szweda, jakby na przekór całej masie kulinarnych porad świątecznych zamieszczanych we wszystkich  czasopismach -  gdzie znajdujemy wiele fascynujących czy wręcz innowatorskich przepisów - w dalszym ciągu wygląda tak samo jak wyglądał przynajmniej 60 lat temu,  a z pewnymi modyfikacjami dużo dawniej.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że niektóre elementy tego stołu  - lekko unowocześnione - są bardzo sympatyczne i znalazły się jako ciekawostka na naszym "szwedzkim" stole, na który zaprosiliśmy odwiedzających nas w ostatnich dniach przyjaciół z Polski.

Śledziowa sałatka o smaku curry:
  • 400 g filetów śledziowych typu matjes
  • 1 cebula
  • 1 kwaśne jabłko
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • kilka łyżek majonezu
  • kilka łyżek crème fraiche lub gęstej kwaśnej smietany
  • troszkę dymki
  • ewentualnie sól & pieprz
  • 1 łyżka ulubionej mieszanki curry - lub więcej
Przygotowanie:
Pokrojone śledzie wymieszać z drobno pokrojoną cebulą, jabłkiem, curry, crème fraiche i majonezem. Doprawić solą i pieprzem w razie potrzeby Posypać dymka lub pietruszką. 

Kolejnym elementem stołu, często występującym w towarzystwie kulek mięsnych jest sałatka z buraczków. Można ją oczywiscie kupić gotową, co wiele osób robi, ale oczywiście dużo lepsza jest zrobiona własnoręcznie.

Sałatka z buraków:

  • 6 buraków konserwowych, gotowanych lub pieczonych
  • 1 czerwona cebula
  • 1 kwaśne jabłko
  • kilka łyżek majonezu
  • 2 łyżki musztardy Dijon
  • 1 ząbek czosnku
  • sól & pieprz
 Przygotowanie:

Buraki pokroić w niewielką kostkę. Dodać pokrojoną bardzo drobno cebulę i jabłko. Wymieszać z majonezem, musztardą i wyciśniętym czosnkiem. Ewentualnie doprawić. Wstawić do lodówki na przynajmniej godzinę przed podaniem. Można przechowywać w lodówce do 3-4 dni.

niedziela, 28 listopada 2010

Klasyka domowej kuchni szwedzkiej czyli pytt i panna (resztki z patelni)

Złośliwi nazywają tę potrawę "przeglądem tygodnia" no i oczywiście coś w tym jest:) Jest to danie niezwykle proste, łatwe w wykonaniu i stanowi pole do niezliczonych wariacji. Można zrobić je z dodatkiem łososia, drobiu, resztek mięsa wołowego np. pieczeni lub wieprzowego, parówek czy kiełbasy. Jednym słowem ze wszystkiego co pozostało w lodówce w dziwnych ilościach. Jest też oczywiście wersja wegetariańska z dodatkiem warzyw lub quorn oraz tofu. Potrawa szczególnie aktualna w czasie gdy stajemy się coraz bardziej świadomi jak wiele jedzenia się marnuje i jak można temu zapobiec. Dziś zakończyła się w Szwecji akcja "czy potrafisz przeżyć tydzień bez robienia zakupów" więc uznałam, że właśnie pytt i panna będzie moim skromnym wkładem do tejże.
Podstawą tego dania są pokrojone w kostkę ziemniaki (najchętniej odmiany nierozpadającej się) i wyżej wspomniane resztki. W miom wypadku było to trochę kiełbasy, resztka pieczeni wołowej i kawałek wędzonej szynki.


 Pytt i panna na 4 osoby:

  • 6 ziemnkaków, pokrojonych w drobną kostkę
  • 1 duża cebula, pokrojona
  • 200 g resztek pieczeni wołowej
  • 100 g szynki wędzonej
  • 150 g kiełbasy
  • sól & pieprz
  • trochę  sosu worcestershire
 Ziemniaki usmażyć na maśle lub oliwie aż będą gotowe i lekko zrumienione, dodać cebulą i smażyć do momentu aż będzie zeszklona. Podsmażyć pokrojone mięso i dodać do ziemniaków i cebuli. Smażyć jeszcze chwilę i doprawić do smaku. Klasycznie podaje się z sadzonym jajkiem i konserwowanymi burakami. Proste i naprawdę pyszne. Polecam.
Powyższy przepis to klasyka i można, jak wspomniałam, zmieniać go w nieskończoność -dodając miedzy innymi inne przyprawy i inne rodzaje mięsa, wzbogacając go o warzywa, zmieniając dodatki - wymarzony do eksperymentów.

środa, 13 października 2010

Biff à la Lindström czyli kotlety mielone po szwedzku

Bardzo popularne i powszechnie lubiane wariacje na temat kotletów mielonych można spotkać w najróżniejszych wydaniach w każdej - chyba - narodowej kuchni. Swoją wersję ma również Szwecja. Jedną z nich jest  - poza powszechnie znanymi kulkami mięsnymi - biff à la Lindström. Podobno było to tak, że  bogaty fabrykant Henrik Lindström z kilkoma przyjaciółmi przybył do Hotelu Witt w Kalmarze 4 maja 1862 roku. Tam nastąpiła introdukcja słynnej wersji mielonych nazwanych jego imieniem. Lindstrm urodził się i działał w S:t Petersburgu i na spotkaniu z przyjaciółmi ze Szwecji chciał się podzielić z nimi rosyjską specjalnośćią. Zamówił więc do stołu wszystkie potrzebne składniki: siekane mięso, ziemniaki, pokrojone buraki, kapary itd. Kazdy z biesiadników wymieszał składniki wg. wskazówek Lindströma i uformował kotleta, które w kuchni usmażono na maśle. Rezultat został przyjęty bardzo pozytywnie i od tego czasu zaczęła się kariera biff à la Lindström, a Hotel Witt w Kalmarze ma to danie zawsze w swoim meny.



Składniki na 8 kotletów:
  • 500 g mięsa mielonego dobrej jakości (wołowe lub mieszane)
  • 1 posiekana cebula
  • 2 ugotowane ziemniaki
  • 1 jajko
  • 4 łyżki drobno pokrojonych konserwowych buraków
  • 2 łyżki drobno pokrojonych ogórków konserwowych
  • 1 łyzka kaparów
  • 1 łyżeczka soli
  • biały pieprz (lub czarny)

Czasem w przepisach występują  jeszcze drobno posiekane sardele, ale ja ich zwykle nie używam.






    Przygotowanie:
    • Ugotować ziemniaki i rozgnieść je. Pokroić drobno ogórki i buraki. Jeśli nie ma się dostępu, do bardzo popularnych w Szwecji konserwowych buraków, można użyć ugotowanych lub pieczonych.
    • Dodać mięso i wszystkie pozostałe skladniki. Doprawić solą i pieprzem. Ja dodałam jeszcze czosnek, ale myślę, że to nie jest dozwolone ;). 
    • Wymieszać farsz bardzo dokładnie i uformować 8 sporych, okrągłych kotletów.
    • Usmażyć na maśle po kilka minut z obu stron.
    Oczywiście występują rózne wariacje. Niektórzy trą buraki na tarce, wtedy kotlety mają bardzo intensywny buraczkowy kolor, ale nie wyczuwa się - moim zdaniem - smaku buraków.
    Podaje się też w bradzo zróżnicowany sposób, często z 
    puree ziemniaczanym. Do tego można podać też  jajka  sadzone (po jednym na kotleta), chrzan, ogórki konserwowe, buraki itp.

    Kotlety dodaję do akcji brzydkie, ale dobre.

    czwartek, 30 września 2010

    Skandynawski gulasz czyli sjömansgryta

    W wielu kuchniach narodowych występują potrawy - zwykle jednogarnkowe , których nazwa pochodzi od naczynia, w którym potrawa była przygotowywana. Mamy węgierski porkölt, bułgarski giuwecz, południowo-afrykańskie potije, marokańskie tagine, czy greckie saganaki. Do nich możemy dołożyć szwedzką gryta (pl. garnek, kociołek). W szwedzkiej kuchni spotkamy wiele dań, których nazwa zawiera w sobie słowo gryta - z przeróżnymi składnikami - mięsa, ryby, warzywa - których wspólnym mianownikiem jest to, że końcowy rezultat ląduje w jednym garnku. Podobnie ma się rzecz z potrawą dzisiaj przeze mnie prezentowaną,. Choć nie wiadomo dlaczego jest to garnek marynarski, co jest dokładnym tłumaczeniem słowa sjömansgryta. Może dlatego, że w jednym garnku łatwo gotować na statkach? Mniejsza z tym, przejdźmy do rzeczy.



    Składniki na 6 osób:
    • 800 g mięsa wołowego bez kości - rostbefu lub udźca wołowego
    • 2 cebule, poszatkowane
    • 10 ziemniaków - nie mączystych
    • 4 spore marchewki
    • 50 cl piwa (pilsner)
    • tymianek
    • 3 listki laurowe
    • sól & pieprz
    • olej i masło
    Przygotowanie:
    1. Pokrojone w 2 cm kawałki mięso, zrumienić na patelni, dodając pod koniec sól i pieprz i trochę masła. Przełożyć do garnka i zacząć dusić podlewając minimalną ilością wody w razie potrzeby.
    2. Na tej samej patelni zeszklić cebulę i dołożyć do duszącego się mięsa. Doprawić pieprzem i tymiankiem. Dusić ok. 40 minut.
    3. Pokrojone w ćwiartki lub półplasterki surowe ziemniaki zrumienić na oleju. Podobnie zrobić z pokrojona w plasterki lub słupki marchewką.
    4. Dołożyć ziemniaki i marchewkę do garnka z mięsem. Dodać liście laurowe. Patelnię "przepłukać" piwem i zalać całość, tak żeby wszystkie składniki były przykryte. Dusic około 30 minut, do momentu kiedy warzywa będą miekkie, ale nie rozgotowane. Doprawić w razie potrzeby. Wyjąc liście laurowe.
    Jest to bardzo sympatyczna potrawa na jesienne, zimne dni. Można ją oczywiście modyfikować dodając inne bulwiaste warzywa lub inne przyprawy. To jest tylko przepis podstawowy. Zamiast pilsnera można dodać porter, ale danie ma wtedy większą goryczkę, co nie wszystkim odpowiada. Jest to tez znakomity przykład prostej, domowej, tradycyjnej skandynawskiej kuchni - takiej najlepszej i bardzo cenionej przez męską połowę ludzkości.

    Ciekawa jestem czy znacie jeszcze jakieś inne potrawy, których nazwy pochodzą od naczynia, w którym są gotowane. Jeśli tak to podzielcie się, proszę, swoją wiedzą.

    Nie znam gulaszy, które są fotogeniczne, więc potrawa ląduje durszlakowej akcji: brzydkie, ale dobre :)

    czwartek, 3 czerwca 2010

    Szwedzkie klimaty, czyli o kulkach mięsnych

    Swedish meatballs, (svenska köttbullar) czyli szwedzkie kulki mięsne, to prawdopodobnie najbardziej znana specjalność szwedzkiej kuchni,  a też na pewno obowiązkowy element tzw. szwedzkiego stołu (smörgåsbord). Jest to swoją drogą dosyć ciekawe, dlaczego akurat szwedzkie kulki miały takie międzynarodowe przebicie, stając się daniem sztandarowym i wręcz przysłowiowym. Przecież właściwie każda kuchnia narodowa ma swoją wersję tego, dość w końcu, prostego dania. Może dlatego, że generalnie szwedzka kuchnia nie jest kuchnią specjalnie wyrafinowaną. Szwecja była krajem niezwykle biednym i takie potrawy jak kulki mięsne należały długo do rarytasów, jedzonych od wielkiego święta. Świadczy o tym to, że na tradycyjnym szwedzkim stole wigilijnym,  nie znajdziemy poza właśnie kulkami mięsnymi, śledziami i szynką, wiele więcej,  czyli zwykłe, jedzone przez cały rok potrawy. Dodać też trzeba, że pod szwedzkie strzechy kulki zawędrowały dopiero w XIX w., co w głównej mierze związane było z rozpowszechnieniem maszynek do mielenia mięsa.To tyle rozważań natury ogólnej. 

    Tradycyjnie podaje się kulki w towarzystwie dżemu z borówek  (Lingonberry-jam, lingonsylt) i tzw. brązowego sosu. Każda szwedzka książka kucharska zawiera przynajmniej jeden przepis na kulki mięsne, a często więcej, i każdy dom ma swój ulubiony sposób na ich przyrządzenie. Nie ma też chyba domu, w którym jakaś wersja kulek mięsnych nie pojawiałaby się na stole przynajmniej kilka razy w miesiącu. I nic dziwnego, są bardzo smaczne i można je urozmaicać na nieskończone sposoby. Nie ma jednego, słusznego przepisu.
    Ja również wypracowałam sobie swój przepis oraz oczywiście jego wariacje,  i na żądanie najmłodszego członka rodziny robię kulki, może nie co tydzień, ale przynajmniej raz na miesiąc.

    Tym razem użyłam następujących składników:
    • 700 g mielonej cielęciny (najczęściej używam 50/50 mięsa wołowego/wieprzowego)
    • 4 łyżki bułki tartej namoczonej w mleku, śmietance lub wodzie (1 dl ok. 1/2 szklanki)
    • 1 duże jajko lub 2 małe
    • 1 cebula i 2 ząbki czosnku
    • dużo zielonej pietruszki
    • sól & pieprz, bazylia, chili i papryka
    • oliwa lub masło do smażenia
    Namoczyć bułkę tartą i zostawić na 10 min. Wymieszać wszystkie składniki (ja daję surowy wyciśnięty czosnek i bardzo lekko przysmażoną, drobno pokrojoną cebulę) bardzo dokładnie. Wilgotnymi rękami formować kulki o pożądanej średnicy - im mniejsze tym lepsze. Mnie się udają kulki o średnicy mniej więcej 1,5 cm. Nie jest to wbrew pozorom ani trudne ani specjalnie pracochłonne.
    Smażyć na rozgrzanej patelni, potrząsając nią często, żeby kulki były zrumienione z każdej strony. Co nigdy tak do końca się nie udaje, zawsze jakiś fragment jest bardziej przypieczony. Podawać z czym się chce. Pasują do wszystkiego, chętnie z ulubionym sosem.

    Tym razem zrobiłam do nich inną wersję jednej z ulubionych tutaj sałatek, też obowiązkowego gościa szwedzkiego stołu, czyli sałatkę buraczaną czy buraczkową.
    Bardzo spodobał mi się pomysł Polki na buraczane tzatziki vel tsatsiki (τζατζίκι) i zrobiłam jego wariant.

    Składniki:
    • 1 mały jogurt grecki lub turecki (b. gęsty)
    • 4 ząbki wyciśniętego czosnku
    • dużo zielonego koperku
    • sól i pieprz
    • 4 ugotowane (lub upieczone) buraki pokrojone w słupki.
    Wymieszać dobrze i schłodzić.
    Tradycyjnie sałatkę robi się z majonezem i creme fraiche, czasem z dodatkiem jabłka. Jest ona dośc łagodna w smaku.
    Niedawno widziałam przepis proponujący dodanie chrzanu i zrezygnowanie  albo z majonezu albo z creme fraiche. Wersja z czosnkiem była bardzo udana.
    Kulki mięsne (zimne tym razem) stanowią też element ulubionej przez Szwedów kanapki, która wygląda, mniej więcej, tak jak obok na zdjęciu. Trudno ją jeść bez widelca i noża, chociaż są tacy, którzy próbują.