niedziela, 19 września 2010

W roli głownej słonecznik bulwiasty czyli zupa z topinambura

Może wyglądać bardzo różnie - ma  nieregularny i różnorodny kształt, nie jest specjalnie piękny, ani specjalnie popularny - w każdym razie nie w Polsce. Dlatego własnie chciałabym wszystkich zachęcić do jego spróbowania. Dziś bowiem chcę zareklamować słonecznik bulwiasty , który ma zresztą bardzo dużo nazw. Zarówno po polsku jak i po angielsku słonecznik bulwiasty (łac. Helianthus tuberosus) nazywany jest inaczej topinamburem. Nazwa wywodzi się od południowoamerykańskiego plemienia Indian Tupinamba z Brazylii, których jako pierwszy opisał szerzej w XVI w. niemiecki podróżnik Hans Staden. Gorąca herbata z plasterkiem topinamburu smakuje podobnie do herbaty z cytryną. Z tego powodu bulwy nazywane bywają też "cytryną północy" (ang. Northern lemon). Jeszcze ciekawsza jest terminologia angielska, słonecznik ten określany bywa na kilka sposobów: jako Jerusalem artichoke, sunroot albo też sunchoke.

A w innych językach tak:
  • Niemiecki: Erdbirne, Topinambur
  • Francuski: Topinambour
  • Hiszpański: Aguaturma
  • Norweski: Artichoke
  • Szwedzki: Jordärtskocka
Warzywo uprawiane było przez Indian, szczególnie we wschodniej części Ameryki Północnej na długo przed dotarciem tutaj białych. Jego pierwsza podróż do Europy wiąże się natomiast w pewnym sensie z Kanadą. Do Francji przywiózł go bowiem po raz pierwszy w 1615 roku powracający na Stary Kontynent z jednej ze swoich wypraw francuski podróżnik Samuel de Champlain. My znamy go jako założyciela kanadyjskiego miasta Quebec City. Przez kolejne 200 lat uprawa tego oryginalnego warzywa stopniowo rozpowszechniła się w całej Europie. Na początku dwudziestego wieku słonecznik bulwiasty był jedną z ważniejszych roślin uprawnych we Francji. Zaraz po pierwszej wojnie światowej natomiast szybko zanikł - zbytnio kojarzył się bowiem ludziom z wojną i głodem. Dopiero po drugiej wojnie światowej warzywo powróciło do łask, a to z powodu, że odkryto jego cenne własności odżywcze i zdrowotne. Obecnie uprawiany jest w Ameryce Północnej, Europie, Rosji, a także w Chinach oraz Australii. Daje plony porównywalne, a nawet większe niż ziemniak. Zarówno w Polsce jak i w Kanadzie ciągle jednak jest jeszcze warzywem naprawdę mało znanym.

 Do Polski dotarł dopiero w drugiej połowie dziewiętnastego wieku jako roślina uprawna. Uciekł jednak z przydomowego warzywnika i szybko zupełnie zdziczał. Obecnie występuje jako dziko rosnąca roślina na całym obszarze Polski. Spotkać go można na przydrożach, a nawet w nadrzecznych zaroślach. Uprawa jest niezwykle łatwa. Rośnie prawie na każdej glebie, jest też odporne na mróz i  na suszę, a rozmnaża się go z bulw. Aby zacząć jego uprawę wystarczy kilka jego bulw posadzić wiosną do gruntu.I jeszcze jedno: Bulwy topinamburu mogą być spożywane przez diabetyków. Bulwy zawierają bowiem do 20% specyficznego węglowodanu inuliny, który jest zupełnie nieszkodliwy dla cukrzyków. Inulina ulega w organizmie ludzkim hydrolizie do bezpiecznej dla diabetyków fruktozy. Zawartość skrobi i innych cukrów prostych jest natomiast w bulwach bardzo niewielka*. Sezon zaczyna się jesienia i kończy w kwietniu. Podobno wiosenne topinambury sa smaczniejsze, ale najważniejsze jest to, że wzbogacają nasz jesienno-zimowy koszyk z warzywami, stanowiąc ciekawą alternatywę dla innych warzyw bulwiastych. Zachęcam serdecznie, smak jest bardzo interesujący.

Ja robię zwykle zupę topinamburową. Znalazłam na nią wiele przepisów i po jakimś czasie wypracowałam własny.
Na przystawkę dla 6 osób:

  • 500 g  topinambur (ok. 5 szt)
  • 2 mączyste, spore ziemniaki
  • sok cytrynowy ( z połowki cytryny)
  • 2 szalotki duże
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka masła
  • 800 ml bulionu warzywnego
  • 200 ml białego wina wytrawnego - opcjonalnie
  • 100 ml  śmietanki
  • sól &pieprz cytrynowy
  • świeży tymianek & pietruszka
Prygotowanie:
  1. Obciąć wszystkie wypustki  z topinamburów i obrać je. Pociąc na drobniejsze kawałki. Włożyć do zimnej wody z sokiem cytrynowym - bardzo szybko nabierają ciemnego koloru.
  2. Pokroić szalotki i poddusić je, dodać po chwili topinambury i wyciśnięty czosnek i poddusic mieszającokoło 5 minut.
  3. Dodać wino i zredukować, az zostanie połowa płynu.
  4. Dodać bulion i ziemniaki i gotowac az ziemniaki i topinambury będą miękkie - około 10-15 minut.
  5. Dolać śmietankę i zagotować na małym ogniu około 5 minut.
  6. Zmiksować zupę i doprawić solą, świeżo zmielonym pieprzem cytrynowym oraz tymiankiem i pietruszką.
* Większość wiadomości na temat topinamburu w języku polskim  zaczerpnęłam z tej strony.

19 komentarzy:

Monika pisze...

Lidka, znowu szalejesz z egzotyką ;)
Nigdy nie widziałam topinambur, więc takiej zupy pewnie nie ugotuję, ale wygląda wielce zachęcająco.

Ale wiesz co? Mnie w tym wpisie najbardziej podobają się naczynia, skąd Ty bierzesz takie cudeńka??

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Zgadzam się z przedmówczynią - szalejesz! Ale ja bardzo lubię tr Twoje szaleństwa:)
Pozdrawiam!

miss_coco pisze...

No wlasnie, dlaczego topinambour to w Polsce ciagle egzotyka ? Jest latwy w uprawie i wiele razy ratowal od smierci glodowej ;)
W Belgii i Francji mozemy go kupic bez problemu, jednak w kuchni to troche zapomniane i malo popularne warzywo - wielu ludziom kojarzy sie z okresem ostatniej wojny i trudnymi latami.

LidKa pisze...

Moni topinambura możesz pewnie sobie wykopać gdzieś w rowie:D
A naczynia sobie produkuję, możesz zobaczyć na Różnych Moich Rzeczach
Aniu a ja lubię Twoje:)

LidKa pisze...

miss_cocono właśnie, dlatego warto o nim troszkę napisać, szczególnie, że będzie dostępny calą zimę. I to tak naprawdę żadna egzotyka, najwyraźniej można go wykopać wszędzie:P

zielenina pisze...

ciekawe czy wypełł gdzieś w moich okolicach :D

zielenina pisze...

wypełzł miało być ;-)

thiessa pisze...

Dzisiaj sie zastanawialam, czy sobie troche wykopac, ale doszlam do wniosku, ze najpierw przetworze cukinie i fasolke szparagowa a jak przyjdzie czarna godzina to zaczne od tych ktore rosna w rowach w okolicach mojej dzialki. Na koniec zostawie sobie te dzialkowe.
Sezon tapinamburowy tez zwykle zaczynam od zupy, ale jadam go tez na surowo i w postaci zapiekanek i stir-fry'ow.

Monika pisze...

Lidka, może bym sobie topinambura wykopała, tylko ja bym go nie rozpoznała nawet jakby mi dzień dobry powiedział ;)

Karmel-itka. pisze...

o kurka! z topinambura? znam tę roślinę, ale by z niej zupę zrobic? o ja, nie wpadłabym, nigdy w życiu!

Midi pisze...

Po polsku też się go nazywa karczoch jerozolimski, zwłaszcza na wschodzie. W Polsce hodowano go przede wszystkim na paszę, stąd niska popularność w warzywniakach; co ciekawe, bardzo popularny jest w Białorusi, gdzie się go często gotuje i podaje z różnymi sosami, zamiast ziemniaków.

lo pisze...

Pierwszy raz kupilam go we Włoszech. W PL nigdy go nie widziałam. A Ty Lidko, piszesz o rowach. Chyba zacznę je odwiedzać.

LidKa pisze...

zielenino i monika poszukajcie, możecie kopać przez calą zimę:D
thiesso jasne, że z topinamburem się nie trzeba śpieszyć. Dziś znalazłam przepis na sałatkę i zapiekankę, będzie co robić w zimie.
Karmel-itko warto spróbować, ma bardzo fajny, ciekawy smak.
Midi tego nie wiedziałam bardzo ciekawe. Dzięki. Ciekawe tez to z Białorusią W Szwecji traktuje się go tak trochę jako dość ekskluzywne warzywo. Z hodowli wyparły go ziemniaki.
Lo no jasne w rowach można znaleźć ciekawe rzeczy;) Ja przymierzam się do zapiekanki. Pozdrawiam.

quinoamatorka pisze...

Co roku obiecuję sobie, że wreszcie kupię topinambur na Allegro, ale jakoś dotąd nie wyszło :( Bardzo jestem ciekawa jak smakuje.

wegetarinka pisze...

Nie omieszkam zrobić niebawem :D posadziłam je u siebie i będę eksperymentować. Do tej pory jadłam tylko surowe, bardzo smakowały mi i córci, ale słyszałam, że gotowane są paskudne. Czy one faktycznie mogą niesmakować czy raczej kucharka zbłądziła? ;)

LidKa pisze...

Quino zrób to koniecznie, ale może nie na allegro tylko jak będziesz teraz jechała to przywieź sobie trochę:)
wegetarianko ja nie jadłam surowego, ale sie przymierzam. Gotowany smakuje świetnie trochę ziemno-orzechowo. Lubi się bardzo z ziemniakami, porem i czosnkiem;) Czyli raczej kucharka...

Ania vel Vespertine pisze...

Nie widziałam jeszcze nigdy w sklepie topinambura, a strasznie jestem ciekawa jego smaku. MOże kiedyś nań trafię, na razie z uwagą i ciekawością przeczyatlam Twój przepis.

POzdrawiam!

Michał pisze...

Świeży topinambur ma chrupką konsystencję (jak rzodkiewka) jego smak jest jednak słodkawy z lekką nutą orzecha. Topinambur jest wskazany dla osób odchudzających się ponieważ zmniejsza indeks glikemiczny, wspomaga przemianę materii i powoduje uczucie sytości.
Topinambur jest również wskazany dla diabetyków ponieważ nie zawiera cukru.

Wiem że wiele osób szuka topinamburu a jest on trudno dostępny, znalazłem jednak sklep gdzie można znaleźć produkty z topinamburu. Są tam dżemy z topinamburu, cukierki z topinamburu, syrop z topinamburu który może zastąpić miód lub może być dodawany do wody razem z lodem i cytryną (w sam raz na upalne dni), proszek z topinamburu który można dodawać do wypieków. Myślę że warto to sprawdzić, zapraszam do sklepu:

http://heliaprojekt.otwarte24.pl/

ewka pisze...

Rosnie za moim plotem.Pieknie kwitnie, wyglada jak malutkie wysokie sloneczniki.Poczytalam troche na ten temat ale jeszcze nie gotowalam.