poniedziałek, 20 września 2010

Znowu fasola, tym razem z barszczem

Z dedykacją dla Lidki ;)

Nie wiem czy to nasz rodzinny wynalazek, czy gdzieś jeszcze tak się jada, ale mnie to danie przywołuje dzieciństwo, kiedy to Mama i Babcia stawały na głowie żeby mnie, przebrzydłemu niejadkowi (tak, wiem, nie wyglądam ;) ), wcisnąć jakieś jedzenie - na hasło "barszczyk z fasolką" sama z siebie zasiadałam do stołu ;)

Przepisu na barszcz właściwie nie ma, bo każdy ma swój patent.Nie pojmuję tylko idei gotowania osobno wywaru, a osobno buraków - co to niby daje, poza dodatkowym garnkiem do umycia? Ja wrzucam do garnka pokrojone buraki, jarzyny, ew. kawałek wędzonki, zalewam wodą, dodaję przyprawy (ziele, pieprz, liść laurowy, majeranek, sól)  i gotuję ok. godziny. Odławiam wszystko, doprawiam cytryną, octem balsamicznym, ostrą papryką, majerankiem, jak trzeba to solą i pieprzem, jak mam to dodaję ze dwie łyżki koncentratu buraczanego Krakusa. Czasem nastawiam zakwas buraczany, dodaję go wtedy na koniec, ale wolę ten najprostszy barszcz, taki słodki. Jak ten dzisiejszy.

Fasola jak fasola, ugotowana w osolonej wodzie z dodatkiem liścia laurowego, ziela ang. i pieprzu. Wiem, podobno fasolę należy solić jak już miękka, ale moim zdaniem to bzdura, zawsze solę na początku i nie zdarzyło mi się żeby się nie ugotowała ;)

7 komentarzy:

quinoamatorka pisze...

Uwielbiam barszcz w każdej postaci, taki z samą fasolą też może być :) A taki bogaty barszcz ukraiński z suszonymi grzybami i kapustą to moja najukochańsza zupa. Zawsze po wyłączeniu gazu dodaję roztarty czosnek i czekam kilka godzin. Barszcz najlepszy jest na drugi dzień.
Myślę, że z tym gotowaniem buraków osobno chodzi przede wszystkim o kolor - jeśli się buraków nie zagotuje w wywarze, kolor będzie ładniejszy, jaskrawoczerwony :) Smak też jest chyba jednak lepszy.

ewelajna pisze...

U mnie nie było takiego barszczu,a fasolę uwielbiam i mogłabym spróbować - proste, a dobre - same witaminy!

LidKa pisze...

Ta, dzięki wszystko czego u mnie nie ma:P Zrób jeszcze coś z bryndzą albo bundzem;)

Tez uwielbiam barszcz ukraiński!

piegusek1976 pisze...

bardzo lubię takie zupy :)od tygodnia niestety mogę jeść tylko potrawy mocno rozdrobnione ale na szczęście mikser mam na posiadaniu więc chętnie ugotuję taka buraczkową z fasolą :) pozdrawiam

Monika pisze...

Lidka, mogę upiec oscypki, te mogę kupować i codziennie, niestety z bryndzą już tak dobrze nie ma, to jednak nie Podhale ;)

Anoushka pisze...

barszcz? ja moge o kazdej porze dnia i nocy! Uwielbiam :)

tymonsyl pisze...

u mnie się jada! uwielbiam!