piątek, 17 września 2010

Chleb wymyślony przez Zieleninę :)

A raczej z powodu jej sklerozy :D

Ale jak to zwykle bywa, najlepsze rzeczy odkrywa się przypadkiem, tak i tym razem, z powodu drobnej zmiany wyszedł świetny chleb, jeszcze lepszy niż zwykle.

400 ml zakwasu, dokarmionego dzień wcześniej 
100 g żytniej mąki
450 g pszennej mąki
ok. 300 ml wody
7-10 g świeżych drożdży - 7 wystarczy na taką ilość mąki, ale jak mi się ułamie odrobinę więcej to tyle daję, nie robi to różnicy
łyżeczka soli
łyżeczka cukru

Wymieszać w misce zakwas z mąką i wodą - wodę dodawać stopniowo, ma być tyle, żeby ciasto z trudem dało się wymieszać za pomocą łyżki. Odstawić na godzinę, wymieszać znowu, odstawić na następną godzinę. W międzyczasie drożdże rozetrzeć z cukrem i łyżeczką wody, odstawić żeby zabąblowały, po czym dodać je do ciasta, dosypać łyżeczkę soli, wymieszać ostatni raz, przełożyć do foremki, odstawić do wyrośnięcia - u mnie to było ok. dwie godziny. Piec 45 minut w 200 stopniach, po wyjęciu spryskać wodą i ostudzić na kratce.

A jaka była różnica? Do tej pory dodawałam drożdże po pierwszym wyrabianiu, Magda mówiła, że ostatnio dodała je dopiero przy ostatnim wyrobieniu - i wyszedł chleb idealny jej zdaniem, więc postanowiłam też tak upiec. Potwierdzam, ten chleb jest doskonały! Czuć smak zakwasu, nie czuć drożdży, ale chleb jest lżejszy, tylko minimalnie kleisty. I ma duże dziury :D




PS. Stwierdziłam też, że przy takim chlebie, na zakwasie, ale z dodatkiem drożdży, to trzykrotne wyrabianie nie jest potrzebne, dwa razy wystarczy, moim zdaniem tak samo ciasto wyrasta. Ja wyrabiam trzy razy jeśli nie zapomnę ;)

5 komentarzy:

zielenina pisze...

się proszę od mojej sklerozy :P Dobry wyszedł?No, tak miało być, oczywiście ;-) Ja już tylko tą metodą piekę!

ewelajna pisze...

Hej, fajny - totalnie rustykalny...:)

Hankaskakanka pisze...

Chleb jak marzenie!

Monika pisze...

Dziękuję za komplementy :)
A jakby ktoś chciał wiedzieć jak powstają na chlebie takie fajne falbanki, to informuję, że za pomocą maty silikonowej, którą wykładam foremkę. Genialny wynalazek :)

zielenina pisze...

i to też ja wymyśliłam :P Ja w ogóle nie wyrabiam, mieszam, zostawiam na 2-3h i dodaję drożdże. Dopiero wtedy mieszam i zostawiam na jedno wyrośnięcie już w foremce i do pieca.