czwartek, 12 sierpnia 2010

Chleb dla lenia ;)

Upał jest niemiłosierny, więc przebywanie w kuchni do przyjemności nie należy, ale chleb jakiś pasuje zrobić, bo w pracy jeść trzeba, a to coś z piekarni to się nie nadaje. No więc mąż zagniótł był chleb:
350 g żytniego zakwasu, dokarmionego kilka godzin wcześniej (w tym ukropie nie ma potrzeby dzień wcześniej)
50 g mąki żytniej
400 g mąki pszennej
200 ml wody

Osobno roztarłam 7-8 g świeżych drożdży z łyżeczką cukru i wody, po półgodzinie dodałam do ciasta razem z płaską łyżeczką soli i ciasto zostało wymieszane ponownie, było dość zwarte, tak, że łyżką mieszało się trochę opornie, ale wyszło mi (doświadczalnie), że taka konsystencja jest najlepsza, absolutnie nie stwierdziłam, że powtarzana wszędzie zasada "im rzadsze ciasto tym lepiej rośnie" jest prawdziwa, ja naprawdę nie widzę zalet rzadkiego ciasta. Tak samo wyrastały mi chleby z lejącego wręcz ciasta, jak i te z całkiem zwartego - tylko te drugie jednak znacznie prostsze w obróbce ;)

Rosło sobie z godzinę, po czym zostało wymieszane i przerzucone do wyłożonej papierem formy - czyli pominęłam etap formowania i przekładania do koszyka, ciasto rosło od razu w foremce. I stwierdzam, że w niczym mu to nie zaszkodziło, ba, chleb wyrósł identycznie jak poprzednio, kiedy bawiłam się z koszykami, zatem przy tej metodzie już zostanę. Szczególnie, że unika się całego bałaganu z mąką sypiącą się z koszyka, brudnym blatem itp, do umycia była tylko miska po cieście, łyżka i miarka.
Chleb po godzinie w foremce był już wyrośnięty, ale musiał poczekać na powrót prądu, więc rósł jeszcze godzinę, po czym został upieczony, 45 minut w 200 stopniach.

7 komentarzy:

Anulka pisze...

Zupelnie nie rozumiem tej idei -dodawania do chleba na zakwasie drozdzy piekarskich. Rozumiem -szybciej rosnie. Ale co to za roznica czy rosnie 1 godzine czy 3. Przeciez nie trzeba nad ciastem stac i mu sie przygladac.

Monika pisze...

Anulko, rozumiem Twoje zdziwienie i mam takie samo zdanie na temat chlebów drożdżowych z dodatkiem zakwasu :)
Gdybyś poczytała nasz blog od jego początku, to zauważyłabyś, że my obie jesteśmy fanatyczkami chleba wyłącznie na zakwasie i wiele takich chlebów tu zamieściłyśmy :D

Ale równie mocno jak zakwas lubimy eksperymenty, Lidce spodobał się chleb pieczony metodą autolizy, do którego dodaje się odrobinę drożdży (rzędu 6-7 g na kg ciasta) a ja z niego wyprowadziłam swój ulubiony przepis na chleb zakwasowo-drożdżowy.
Wczoraj dałam więcej drożdży niż zwykle nie dla przyspieszenia rośnięcia, bo w tym ukropie to zbędne, tylko po prostu taki kawałek mi się ułamał ;)

Jeśli nie piekłaś takiego mieszanego chleba, to polecam, niektórym bardziej smakuje, dla mojej mamy np. chleb na samym zakwasie jest za ciężki, a taki z odrobiną drożdży uwielbia.

Pozdrawiam :)

Anulka pisze...

Czytalam ten blog kilka razy -nie zbyt regularnie i doskonale wiem, ze lubicie zakwas. Cenie Wasze eksperymentalne podejscie do chlebow i takze je podzielam.

Taki chleb z minimalna iloscia drozdzy pieklam ladnych kilka lat temu przez okolo 4 miesiace (no-knead bread - wierz mi Liska go nie wymyslila, ale Jim Lahey - http://www.nytimes.com/2006/11/08/dining/081mrex.html), gdy bylam totalna nowicjuszka. Owszem byl smaczny, ale przerzucilam sie na zakwas calkowicie i dodatek drozdzy wywoluje u mnie zgage.
Wy raczej nie odwiedzalyscie mojego bloga- bo wiedzialybyscie, ze u mnie piecze sie i je tylko tzw ciezkie chleby pelnoziarniste zakwasowce.
Pozdrawiam.

LidKa pisze...

Anulko, wiemy dobrze na czym polega no-knead bread Monika napisała Lidce spodobał się chleb pieczony metodą autolizy , więc nie wiem skąd Ci przyszła do głowy liska, może przeczytałaś coś nieuważnie. Ja Lidka przepis na chleb w garnku, którego używam zaczerpnęłam ze szwedzkiej książki Martina Johanssona "Surdegsbröd", o której na blogu niejednokrotnie wspominałam. Obie jesteśmy nowicjuszkami i pieczemy chleby, które nam smakują, wydają się interesujące i bardzo często na samym zakwasie i równie często pełnoziarniste. Niemniej dodatek drożdży nie wywołuje u nas zgagi. Wspólczuję.
Pozdrawiam serdecznie
Z przyjemnością odwiedzimy Twój blog

Anulka pisze...

Przepraszam, zle przeczytalam.

Wspolczucia nie potrzebuje, bo za drozdzami nie tesknie. Uwazam zakwas po prostu za zdrowszy zwlaszcza w polaczeniu z pelnym ziarnem.
Absolutnie nie zamierzam nikogo do tego przekonywac, bo kazdemu sluzy co innego i co innego smakuje.

Monika pisze...

Anulko, chętnie pooglądam Twój blog, faktycznie, nie zaglądałam tam do tej pory.

Też piekłam ciężkie razowe chleby na samym zakwasie (tu ich nie zamieściłam bo to było "przed blogiem" i nie mam zdjęć), po to, żeby spróbować, ale wyszło, że wolimy lżejsze, z przewagą białej pszennej mąki, czasem z dodatkiem odrobiny drożdży.
Widziałam wiele przepisów na chleb na zakwasie z 25 gramami i więcej drożdży na nieduży bochenek, te uważam za totalne nieporozumienie i nawet moje upodobanie do eksperymentów mnie nie skłoni do pieczenia takich ;)

Również nie zamierzam Cię do niczego przekonywać, choć drożdżowe wypieki b. lubię ;), dziękuję za wymianę doświadczeń i pozdrawiam!

Monika

zielenina pisze...

a mnie ten chleb bardzo smakuje i wreszcie wyszedł mi taki jak chciałam. Też nie lubimy ciężkich i lepkich chlebów na samym zakwasie.