niedziela, 30 maja 2010

Tarta pomidorowa

Czyli ani chleb, ani do chleba, ale pieczone :)

Mam dziś lenia konkursowego, zmęczona jestem okrutnie, a coś ciepłego, najlepiej pieczonego, by się zjadło. Zatem zajrzałam do zamrażarki czy aby mam gotowe ciasto francuskie, rozmroziłam je, po czym obłożyłam plastrami żółtego sera (mozzarella aż się prosi, ale nie miałam, a na wsi to towar nieznany ;) ), pomidora (obranego) i oliwkami, posypałam posiekanym czosnkiem, doprawiłam solą, pieprzem i tymiankiem, spryskałam oliwą. Na wierzch położyłam skrawki ciasta, które zostały po wyłożeniu blachy. Piekłam 25 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.


Jako wstęp do grilla świetnie się nadała ta tarta, w zasadzie mogłaby być zamiast :)
Inspirowałam się tartą podpatrzoną w miesięczniku "Sól i pieprz", pominęłam chyba tylko smarowanie ciasta musztardą, uznałam, że to nijak nie ta bajka ;)

7 komentarzy:

Just My pisze...

mmm wygląda bardzo zachęcająco!

LidKa pisze...

Szybko, prosto i przyjemnie:)

kulinarne fajerwerki pisze...

Bardzo smakowite :)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Och jaka szkoda, że nie można się poczęstować przez ekran!
Wspaniała tarta! Pozdrawiam:)

lo pisze...

Chwila moment i pyszności na stole.

Monika pisze...

Poczęstować się niestety nie można przez ekran, ale zawsze można zmałpować pomysł, to jest w blogach kulinarnych najlepsze :)

zielenina pisze...

Mniam mniam dla mnie kawałek poproszę!Albo lepiej dwa, co se będę żałować :) Super zdjęcia.