niedziela, 4 kwietnia 2010

Chleb pszenny w garnku

Zapatrzywszy się w przepiękny chleb z garnka Lidki, postanowiłam też taki upiec :)

Żeliwnego ani ceramicznego garnka nie posiadam, ale mam kilka szklanych naczyń żaroodpornych, więc spróbowałam z użyciem jednego z nich. Zadziałał odruch i jak zawsze zaczęłam od odmierzenia zakwasu i mąki, wtedy to przypomniało mi się, że miałam najpierw wymieszać tylko mąkę z wodą... no ale było po ptokach, więc dolałam wody i łyżeczkę cukru, wymieszałam i zostawiłam. A że miałam pracowity dzień, to na dobre dwie godziny zapomniałam o cieście. Przekonana, że nic z tego nie będzie, dodałam drożdże (roztarte z odrobiną cukru, bez wody bo ciasto było b. luźne) i sól, wymieszałam jeszcze raz i znowu poleciałam robić coś innego. Po jakimś czasie, pewnie więcej niż godzinie, wymieszałam znowu, a po kolejnej wywaliłam ciasto na mocno wysypany mąką blat, rozciągnęłam mniej więcej w koło i poskładałam w rozetę, po czym wrzuciłam je do okrągłego koszyka wysypanego mocno mąką.
Rosło sobie ze dwie godziny, po czym przełożyłam je, jakimś cudem nie poparzywszy się, do nagrzanego do 250 stopni garnka szklanego, przykryłam i wstawiłam na 15 minut, po tym czasie zdjęłam pokrywkę i piekłam dalsze 30 minut w 230 stopniach. Upieczony spryskałam wodą i zostawiłam na noc na kratce.

Rano stwierdziłam, że to (kolejny ;) ) najlepszy chleb jaki upiekłam, dzięki Lidka za podsunięcie pomysłu :*

Składniki:
500 g żytniego zakwasu, dość rzadkiego, z przewagą razowej mąki
450 g pszennej mąki, plus ok. 50 do podsypania przy formowaniu bochenka
łyżeczka cukru
czubata łyżeczka soli morskiej
kawałeczek świeżych drożdży, nie zważyłam, ale tak z 6-7 g
ok.szklanki wody - tak mało, bo zakwas był rzadki

Brak komentarzy: