piątek, 19 lutego 2010

Chleb mieszany ze słonecznikiem i siemieniem

Tym razem na zakwasie żytnim. Dzień przed pieczeniem wystawiłam go z lodówki i dokarmiłam solidnie mąką razową.

400 g zakwasu  - czyli tak naprawdę zaczynu, bo ja nie odbieram części zakwasu celem zrobienia zaczynu, tylko dokarmiam zakwas wystawiony z lodówki, trzymam do czasu pieczenia na blacie i chowam resztę po odebraniu ilości potrzebnej do pieczenia
100 g mąki żytniej
400 g mąki pszennej
50 g wspomnianej już mieszanki
50 g mąki owsianej
łyżeczka miodu
łyżeczka soli
łyżka oleju
łyżka podprażonego i lekko utłuczonego ziarna słonecznika i siemienia
pół  łyżeczki kminku
ok. szklanki wody

Miód rozpuściłam w ciepłej wodzie, wymieszałam łyżką z resztą składników, ciasto wyrzuciłam na blat i wyrabiałam około 5 minut, kleiło się okrutnie, więc podsypywałam mąką, ale po odrobinie, żeby pozostało luźne. Omączone przykryłam miską i zostawiłam do wyrośnięcia na godzinę, wyrobiłam przez kolejne 5 minut, już się nie kleiło, więc mąki nie dosypywałam. Na koniec rozciągnęłam ciasto w prostokąt (podsypując mąką, bo się zaczęło kleić do blatu) i zwinęłam w dość ciasny rulon. Ułożyłam w brytfance łączeniem do dołu, posypałam lekko mąką  i odstawiłam do wyrośnięcia na ok. 3 godziny.

Piekłam jak zwykle, czyli przez 20 minut w 200 stopniach, potem kolejne 25 w 180, zaraz po wstawieniu chleba spryskałam dno piekarnika wodą. Jak widać tym razem chleba nie ponacinałam, więc był uprzejmy pęknąć. Poza tym nie pryskałam go wodą przed wstawieniem do pieca, a tylko odrobinę po upieczeniu, więc skórkę ma omączoną, a nie gładką - i chyba taką wolę.
Smaczny był, z tych bardziej udanych ;)

4 komentarze:

LidKa pisze...

Ładne ma dziurki. Zaczynamy się zbliżać do ideału?

Co prawda nie wiem czy siemię, słonecznik i mód pasuje mi do kminku.
Ja upiekłam wczoraj prosty pszenny z przepisu Mirabbelki, którą postanowiłam uznać za swojego następnego guru:) zdjęcia wrzucę jak wrócę i jeśli wrócę:) Wyszedł tak dobry, że schowaliśmy go przed naszym dziadem wszystkozjadem, czyli kochanym synkiem.
Następnym razem upiekę dwa.

Dajesz tylko 1 łyżeczkę soli? Ja zawsze podwajam ilość soli we wszystkich przepisach, inaczej wydają mi się kompletnie bez smaku. Zresztą jest to też postulat rodziny. Cóż kwestia smaku...

MS pisze...

Mirabelka jest świetna, ze wszystkich przeczytanych blogów u niej znalazłam najwięcej praktycznych informacji, a to ważniejsze niż mnogość przepisów ;)

Co do soli, to mało jej używam. Od dziecka lubiłam mocno słone potrawy, ale potem przy B. trochę ograniczyłam bo dla niego było wszystko za słone, a jak wyszło, że oboje mamy nadciśnienie, to zaczęłam zwracać na ilość soli większą uwagę. Tym sposobem mocno ograniczyłam jej użycie, więc chyba powinnam zaznaczać w przepisach, że to ilość mniejsza niż dla normalnego człowieka ;D

Hankaskakanka pisze...

Patrzę na Wasze wyczyny i tak kombinuję, żeby może nastawić zakwas i spróbować... ;)

LidKa pisze...

Hanka, ty nie kombinuj tylko zabierz się raz dwa trzy. Może poproś quino o zaczątek zakwasowy - im zakwas dojrzalszy tym lepszy.
No a jak już zaczniesz to może będziemy piec na 6 rąk;)